Modląc się, myślmy o konkretnych dramatach bardzo konkretnych ludzi, a nie o zjawisku i bezosobowych „falach migracyjnych”. O konkretnych ludziach, którzy uciekają przed wojną, prześladowaniami, głodem, szukają schronienia i potrzebują pomocy.

Formularz „Mszy za uchodźców i wygnańców” jest w naszym kraju w zasadzie nieznany. Znajduje się pod numerem 40. w części „Msze i modlitwy w różnych potrzebach” – „Różne okoliczności życia publicznego” Mszału rzymskiego. To bardzo ważna modlitwa za wszystkich, którzy byli zmuszeni opuścić swoje domy – za uchodźców i wygnańców, za rozdzielone rodziny i rozproszone dzieci; modlitwa o to, żebyśmy byli gotowi okazać im „szczerą dobroć”, a oni mogli bezpiecznie wrócić do własnych ojczyzn i zbudować sensownie swoją przyszłość.

Te intencje bardzo trafnie odpowiadają na problemy i potrzeby współczesnego świata. Również na wyzwania stojące przed nami, Polakami. Mamy bowiem rosnąca liczbę migrantów z Ukrainy. Przybywają za pracą, bo zmusza ich bieda. Niektórzy poszukują u nas lepszych i bardziej godnych warunków do życia.

Wezwanie do modlitwy według tego formularza jest spełnieniem prośby papieża Franciszka o regularną modlitwę za uchodźców. Papież sformułował ją w zeszłym roku na spotkaniu z polskimi biskupami na Wawelu.

Bardzo potrzebujemy takiej modlitwy. Z jednej strony dlatego, bo widzimy, jak ogromnym wyzwaniem stojącym przed całym światem jest pomoc „przybyszom i ludziom opuszczonym”. Z drugiej strony odczuwamy wręcz na co dzień, ile napięć i podziałów budzi ten temat w Polsce i jak ważne jest poczucie bezpieczeństwa. Jak ważna jest umiejętność zbudowania życia z obcymi według chrześcijańskiego ducha.

To dobra okazja, żeby – pozostawiając wszystkie toczące się na ten temat, naładowane skrajnymi emocjami i różnego rodzaju ideologiami dyskusje – stanąć przed Panem Bogiem i prosić za nich, ale również za nas samych, żeby dał nam „serce czułe na potrzeby ubogich i przybyszów” i żebyśmy mieli odwagę roztropnie i dalekowzrocznie odpowiedzieć na to ogromne wyzwanie.

Jest to też odpowiedź na apel papieża zawarty w orędziu na światowy Dzień Migranta i Uchodźcy, który w tym roku przypada w niedzielę 14 stycznia. Franciszek prosi w nim o przyjęcie, ochronę, promowanie i integrowanie migrantów i uchodźców. Nie da się tego zrobić bez modlitwy, która jest pierwszym sposobem działania chrześcijan, otwiera nasze serca i uzdalnia do odpowiedzi na ewangeliczne oczekiwanie Jezusa Chrystusa: „Byłem przybyszem, a przyjęliście mnie”. Odpowiedź ta w pomocy migrantom i uchodźcom to coś więcej niż nawet najlepiej zorganizowana pomoc humanitarna.

Jak ważna jest umiejętność zbudowania życia z obcymi według chrześcijańskiego ducha

Bardzo się cieszę, że taka inicjatywa powstała. Zachęcam wszystkich księży, żeby 14 stycznia odprawili mszę świętą według formularza „Mszy za uchodźców i wygnańców”. Najlepiej byłoby, gdyby ta modlitwa zakorzeniła się w naszych wspólnotach parafialnych i wracała cyklicznie co jakiś czas.

Modląc się, myślmy o bardzo konkretnych dramatach bardzo konkretnych ludzi, a nie o zjawisku i bezosobowych „falach migracyjnych”. O konkretnych ludziach, którzy uciekają przed wojną, prześladowaniami, głodem, szukają schronienia i potrzebują pomocy. Nie tylko materialnej, ale też tej duchowej.

Modlitwa niech ogarnie wszystkich, którzy wkładają swoje serce w przyjęcie migrantów, pomoc, zorganizowanie pracy i znalezienie się w nowej sytuacji. Nie zapomnijmy prosić też Boga o ustanie przyczyn zmuszających ludzi do ucieczki z domów i Ojczyzn.

Msze za uchodźców i wygnańców 14 stycznia w kościołach całej Polski