W porywającej biografii intelektualnej papieża Franciszka Massimo Borghesi pokazuje nie tylko to, „co myśli papież”, lecz także „jak myśli papież”.

Przed kilkoma tygodniami na włoskich półkach księgarskich pojawiła się książka Massimo Borghesiego „Jorge Mario Bergoglio. Biografia intelektualna”. Analizuje ona źródła intelektualnej formacji papieża Franciszka. Jest to pierwsza tego typu pozycja na światowym rynku księgarskim.

Od dawna czekaliśmy na taką książkę. Wokół osoby i nauczania obecnego papieża narosło tak wiele nieporozumień, że najwyższa pora zmierzyć się z prawdziwym obliczem Jorge Mario Bergoglia. Autor zwraca się przede wszystkim do tych, którzy czują się zagubieni, nie rozumiejąc słów czy zachowania obecnego papieża. We wstępie przedstawia fałszywe opinie na temat Franciszka („populista”, „peronista”, „niedouczony”), wskazując na ciągłość, jaka istnieje pomiędzy pontyfikatem Wojtyły, Ratzingera i Bergoglia. „W rzeczywistości mamy do czynienia z różnicą w stylu i rozmieszczeniu akcentów, a nie w treści” (s. 21).

Praktyczny mistyk

Autor postawił przed sobą niezwykle trudne zadanie. Papież nie jest klasycznym intelektualistą, który wyraża się przede wszystkim poprzez tekst. Jest praktykiem, dlatego przebadanie źródeł intelektualnych jego postawy wymagało przeprowadzenia wnikliwego „śledztwa”, które często musiało opierać się o znikome poszlaki. Z pomocą przyszedł sam papież, który odpowiedział na zadane mu pytania i nagrane odpowiedzi przesłał autorowi. Jak przyznaje Austen Ivereigh, autor najbardziej wnikliwej biografii papieża – wydanej na polskim rynku pod tytłem „Prorok” – odpowiedzi, które dał Franciszek, są fascynujące, ponieważ „pokazują nowe oblicze papieża”.

Borghesi wydaje się osobą doskonale przygotowaną do przeprowadzenia tego „śledztwa”. Przez ostatnie dwadzieścia lat opatrznościowo zajmował się wszystkimi intelektualnymi nurtami, które mogły wpłynąć na Bergoglia (filozofia Hegla, Romano Guardini, Augusto Del Noce, teologia polityczna). Refleksję rozwijał w dwóch kierunkach. Z jednej strony szczególną uwagę poświęcił badaniu dialektycznego nurtu myśli zachodniej. Widzi w nim alternatywę zarówno dla dialektyki heglowskiej, jak i dla neoscholastyki. Z drugiej strony w którymś momencie zaczął analizować sytuację Kościoła we współczesnym świecie. Na te dwa podstawowe nurty nakłada się jeszcze trzeci: zainteresowanie Ameryką Łacińską.

Z wielu myślicieli omawianych w książce zwrócę tu uwagę jedynie na trzech. Są to: francuski jezuita Gaston Fessard, włosko-niemiecki teolog Romano Guardini i urugwajski filozof Alberto Methol Ferré. W pierwszym z nich Bergoglio odnalazł mistrza młodości, który uformował go w pierwszych latach studiów. Drugi był „idealnym mistrzem” z okresu dojrzałego, którego teologia doskonale harmonizowała z własnym doświadczeniem przyszłego papieża. I wreszcie trzeci stał się mistrzem, który podarował mu wizję.   

W centrum myśli Bergoglia stoi idea pojednania: należy nie uciekać od napięcia, lecz dążyć do pojednania różnorodności

W jednym z telewizyjnych wywiadów Borghesi podkreśla, że ujawnienie związku Bergoglia z Fessardem uważa za najbardziej znaczące odkrycie w pracy nad książką. Sam papież zwrócił uwagę na autora, którego wszyscy do tej pory pomijali. „Pisarzem w cudzysłowie «heglowskim» – ale nie heglistą, choć może wydawać się takim – który miał wielki wpływ na mnie był Gaston Fessard. Kilka razy czytałem „La dialectique des «Exercices spirituels» de saint Ignace de Loyola” oraz inne jego książki. Wziąłem od niego wiele elementów, które następnie zostały przemieszane” (s. 33). To właśnie u francuskiego jezuity Bergoglio odnalazł pierwsze ziarna „dialektyki przeciwieństw”, która wyrażała się przede wszystkim w dialektyce wolności i łaski. Dla Fessarda relacja pomiędzy działaniem Bożym i ludzkim może pozostawać żywa tylko jako pytanie, a nie jako „idealna” formuła.

W centrum stoi tu idea „pojednania”. Dialektyka, którą Bergoglio odkrywał u Fessarda oraz innych francuskich i niemieckich jezuitów (m.in. Erich Przywara i Henri de Lubac), nie dążyła do ucieczki od koniecznego napięcia, lecz do pojednania różnorodności, co dokonywałoby się na poziomie innym niż racjonalny. „«Synteza» zaprezentowana przez Bergoglio jest pewnym meta-namysłem, refleksją, która wskazuje jako punkt pojednania przeciwieństw punkt umieszczony w transcendencji, punkt «mistyczny», który działa w świecie poprzez Kościół” (s. 89). Bergoglio od samego początku był praktycznym mistykiem.

Czas jest ważniejszy niż przestrzeń

Dopełnieniem tych młodzieńczych rozważań jest spotkanie z jedną książką Romano Guardiniego. Bergoglio przed 1986 rokiem czytał Guardiniego, ale zajmował się nim w kontekście duchowości. „Spojrzałem na niego z innej perspektywy – wyznaje papież –  kiedy wziąłem do ręki „Der  Gegensatz”, dzieło z zakresu antropologii filozoficznej” (s. 117). W tym właśnie momencie wszystkie intuicje wcześniej sformułowane znalazły nagle dopełnienie w filozofii Guardiniego.

Już w 1980 roku, podczas otwarcia kongregacji prowincjalnej, Bergoglio – wtedy już młody prowincjał – mówił: „Fundamentalne kryteria, dzięki którym możemy rozwijać nasze działania i które powinny inspirować naszą pracę, są następujące: jedność jest ważniejsza niż konflikt; całość jest ważniejsza niż część; czas jest ważniejszy niż przestrzeń. Tylko w ten sposób będziemy mogli osiągnąć jedność w działaniu” (s. 80 – podkreślenia w oryginale). Ta doktryna o fundamentalnych zasadach była odpowiedzią na polaryzację sytuacji w Argentynie w latach 70. Filozoficznie opracowaną odnalazł ją Bergoglio w „Der  Gegensatz” Guardiniego.

Obserwujemy zmierzch Europy jako wyłącznego centrum Kościoła

Borghesi twierdzi, że trudno mówić o dosłownym wpływie Guardiniego na Bergoglia. Było to raczej spotkanie dwóch uformowanych intelektów. Planowany doktorat obecnego papieża miał nosić tytuł: „Teoria o przeciwieństwie jako struktura codziennego myślenia i przepowiadania”. Wątki te odnajdziemy następnie w adhortacji Evangelium gaudium. Borghesi dogłębnie analizuje wszystkie możliwe analogie pomiędzy „teorią o przeciwieństwach” Guardiniego a „czterema zasadami” Bergoglia (do trzech kryteriów podanych wyżej doszło jeszcze jedno: „rzeczywistość jest ważniejsza od idei”). Poznajemy pewien styl myślenia, który stara się uchwycić momenty jednego biegunowego procesu, procesu „agonicznego”. Bergoglio to „chaos uspokojony”, „żywa synteza przeciwieństw” (s. 145).

Trzecim autorem, którego nazwisko w sposób szczególny wiąże się z drogą intelektualną Bergoglia, jest Alberto Methol Ferré. Sam siebie nazywał „tomistą nieudomowionym”. Od 1975 do 1992 roku brał udział w pracach grupy pastoralnej przy Radzie Biskupów Ameryki Łacińskiej. Wydaje się, że trzy zagadnienia poruszane w jego filozofii mają szczególne znaczenie dla przyszłego papieża: przezwyciężenie nowoczesności, stosunek do ateizmu libertyńskiego oraz misja i przyszłość Ameryki Łacińskiej.

Massimo Borghesi, „Jorge Mario Bergoglio. Una biografia intellettuale”

Massimo Borghesi, „Jorge Mario Bergoglio. Una biografia intellettuale”, Jaca Book, Milano 2017

Methol Ferré, podobnie jak włoski filozof Augusto Del Noce, opowiadał się za krytyczną legitymizacją nowoczesności. Za jej dwa największe przejawy uznawał Reformację i Oświecenie. Wraz z II Soborem Watykańskim nowoczesność została wchłonięta – do tego stopnia, że to Kościół tak naprawdę stał się „postmodernistyczny”. Przezwyciężył zarówno reformę protestancką, jak i świecki iluminizm „w sensie wchłonięcia tego, co lepsze z obu tych tradycji. Możemy powiedzieć również inaczej: odtworzył nową reformę i nowe oświecenie. (…) Wraz z Soborem reforma i oświecenie stały się w końcu częścią przeszłości, tracąc swą treść i rację bytu, realizując swoje najlepsze cechy we wnętrzu Kościoła katolickiego” (s. 160). W przypadku Reformacji „to, co lepsze” oznacza zwrócenie uwagi na Lud Boży i powołanie laikatu. W przypadku Oświecenia natomiast – uznanie, że wiara nie neguje rzeczywistości stworzonej i nie kłóci  się z rozumem. Borghesi w swej biografii intelektualnej Bergoglia pokazuje, w jaki sposób ta linia przezwyciężenia nowoczesności jest praktycznie realizowana zarówno za pontyfikatu Benedykta XVI, jak i Franciszka.

Kolejna ważna kwestia dotyczy zdefiniowania ateizmu libertyńskiego. „Rzecz paradoksalna – pisze Methol Ferré – śmierć Boga zniszczyła sam ateizm mesjański. W rzeczywistości jednak ateizm radykalnie zmienił swoją formę. Nie jest już on mesjański, lecz libertyński. Nie jest już rewolucyjny w sensie socjalnym, ale staje się wspólnikiem status quo, nie jest zainteresowany sprawiedliwością, ale przede wszystkim tym, co pozwala kultywować radykalny hedonizm” (s. 185). Innymi słowy, jest to zwycięstwo Comte’a nad Marksem.

Methol Ferré nie ograniczał się jedynie do krytyki. Twierdził, że „głębokim rdzeniem ateizmu libertyńskiego jest ukryta potrzeba piękna” (s. 191). Dlatego „walka” z tego typu ateizmem powinna przebiegać właśnie na tej płaszczyźnie. Ateizm libertyński nie jest teorią, lecz praktyką – dlatego powinien zostać przezwyciężony poprzez działanie, bycie, spotkanie, a nie nową teorię.

Źródło, nie tylko odbicie

Trzecia kwestia dotyczy przyszłości Ameryki Łacińskiej. Borghesi ukazuje dwie płaszczyzny tego zagadnienia: geopolityczną i eklezjalną. Methol Ferré odwoływał się do koncepcji brazylijskiego jezuity Henrique de Lima Vaz, który wprowadził rozróżnienie na „Kościół źródło” i „Kościół odbicie”. Przez wiele wieków „źródłami” były Kościoły europejskie (w czasie odkrycia Ameryki: kościół w Hiszpanii, z teologią i mistyką baroku; w czasie II Soboru Watykańskiego II: Kościół niemiecki i francuski). „Kościół w Ameryce Łacińskiej może stać się «źródłem» – pisze Methol Ferré – gdy tymczasem Kościół europejski zacznie powoli stawać się «odbiciem». […] Obserwujemy zmierzch Europy jako wyłącznego centrum Kościoła. […] Wydaje się, że w Ameryce Łacińskiej doświadczamy przejścia od «odbicia» do «źródłu»” (s. 166-167). To właśnie tutaj odnajdziemy źródła stałego podkreślania peryferii przez papieża Franciszka.

Teologia ludu nie jest teologią wyzwolenia bez marksizmu ani jej konserwatywną alternatywą

Methol Ferré marzył o „wielkiej ojczyźnie” ogarniającej cały kontynent. Był przekonany, że jeśli Ameryka Łacińska chce przeżyć, musi zrealizować coś analogicznego do projektu Stanów Zjednoczonych Ameryki. Proces ten nie może dokonywać się jednak na zasadzie unifikacji. Globalizacja nie musi być koniecznie procesem znoszącym wszelkie różnice. Dla opisania tego zjawiska Bergoglio używa obrazu wielościanu (por. Evangelii gaudium 236). W przeciwieństwie do kuli, w której każdy punkt jest jednakowo oddalony od centrum, wielościan zachowuje różnorodność, pielęgnuje peryferie. Marksizm, który był filozoficznym podłożem teologii wyzwolenia, dążył do unifikacji.

Bergoglio nigdy nie był związany z ruchami lewicowymi. Jego intelektualną rodzinę tworzyli Alberto Methol Ferré i Amelia Podetti, stawiający w centrum swoich rozważań katolicki nacjonalizm, „którego sercem bardziej niż państwo był pueblo”, czyli lud (s. 53). Ich teologicznymi sprzymierzeńcami byli teologowie ludu. Twórcami tej szkoły byli m.in. Lucio Gera, Rafael Tello i Juan Carlos Scannone. Ich zdaniem „działalność Kościoła powinna być nie tylko zorientowana na lud, ale również i przede wszystkim rodzić się w łonie ludu” (s. 71 – podkreślenie w oryginale).

Teologia ludu nie jest konserwatywną alternatywą dla teologii wyzwolenia, ani też teologią wyzwolenia bez marksizmu. Austen Ivereigh trafnie zauważa, że podstawowa różnica pomiędzy tymi dwiema odmianami teologii praktycznej – tak często mylonej w Europie – tkwi nie w stosunku do biednych ani w koncepcji wyzwolenia, lecz w uwadze skierowanej na kulturę i historię danego narodu.

Podsumowując, można powiedzieć, że w swojej porywającej podróży przez dzieje intelektualnej formacji papieża Franciszka Massimo Borghesi pokazuje nie tylko to, „co myśli papież” – choć i to jest ważne, bo wielu z nas zadaje sobie to pytanie. Borghesi pokazuje również, „jak myśli papież”, a to ma dużo większe znaczenie dla przyszłości Kościoła

Massimo Borghesi, „Jorge Mario Bergoglio. Una biografia intellettuale”, Jaca Book, Milano 2017, s. 300.