– Odnajdywanie więzi z polskością nie może być oparte o formułki podawane nam przez rząd czy rządowe media – mówił wczoraj prof. Paweł Machcewicz, twórca Muzeum II Wojny Światowej, podczas spotkania na Uniwersytecie Warszawskim.

Prof. Paweł Machcewicz, były dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, spotkał się z czytelnikami 6 grudnia w Instytucie Historycznym UW. W ostatnich dniach w Wydawnictwie Znak ukazała się jego książka „Muzeum” (fragment książki). – To zapis wielu lat pracy nad stworzeniem MIIWŚ, walki o skończenie go i otwarcie wystaw – mówił prof. Machcewicz. – To także zapis fragmentu historii Polski, sprawy ważnej dla wszystkich Polaków, którzy śledzili wspór o muzeum i tłumnie odwiedzali je po otwarciu; zapis sporu o kształt patriotyzmu, polityki historycznej i autonomię instytucji kultury – dodawał.

Przypomnijmy, muzeum zostało powołane w 2008 r. Jego pomysłodawcą był prof. Machcewicz, który napisał w „Gazecie Wyborczej”, że instytucja mogłaby być polską odpowiedzią na plany wybudowania w Niemczech muzeum upamiętniającego wypędzenia. Inicjatywę podjął rząd Donalda Tuska, konsekwentnie krytykowało ją Prawo i Sprawiedliwość. W końcu po zmianie władzy wicepremier i minister kultury Piotr Gliński zapowiedział likwidację muzeum w kształcie nadanym mu przez zespół Machcewicza. Wystawa została skończona i twórcom muzeum udało się jeszcze na początku tego roku powitać na niej pierwszych zwiedzających. Nowe kierownictwo szybko zaczęło ją zmieniać.

– Nawet jeśli wystawę w oryginalnym kształcie obejrzało kilkaset tysięcy osób, warto było pracować nad nią kilka lat i walczyć o jej otwarcie. Wyobrażałem sobie, że rząd PiS zadowoli się tworzeniem własnych muzeów i pozwoli nam pracować. Jednak po zmianie władzy, nikt nawet nie zaproponował mi rozmowy – powiedział prof. Machcewicz.

Historyk mówił o autonomii instytucji kultury: – Ani Tusk, ani kolejni ministrowie kultury Platformy Obywatelskiej nie ingerowali w kształt muzeum, nie podważali kompetencji zawodowych osób, które je tworzyły. Prawo i procedury pozwalają politykom powoływać dyrektorów, a potem wiele zależy od kultury politycznej. W demokratycznym państwie prawa politycy, którzy wygrywają wybory i mają mandat społeczny do sprawowania władzy, nie zmieniają wystaw.

– Książka miała być zamknięciem etapu, którego jednak nie mogę zamknąć – przyznał prof. Machcewicz i potwierdził, że chce bronic integralności oryginalnej wystawy na gruncie prawa autorskiego.

Zdaniem byłego dyrektora MIIWŚ przez zmiany w wystawie Polska traci wielką szansę, bo muzeum pokazywało polską historię na tle losów innych narodów, niosło uniwersalne przesłanie i mogło być ważnym punktem na mapie Polski, miejscem odwiedzanym przez głowy państw.

– Najbardziej konsekwentny nurt krytyki dotyczył tego, że przez pokazywanie historii Polski na tle losów innych narodów zatracamy specyfikę polskiego doświadczenia. Słyszymy, że tworzyliśmy muzeum na zlecenie, z inspiracji Berlina czy Brukseli. Krytyka wynika z lęku i ksenofobii – mówił prof. Machcewicz. Dodawał, że drugi istotny nurt krytyki wiąże się z lekceważeniem roli cywilów, którym poświęcone są znaczne części wystawy.

Rozmówcą prof. Machcewicza był socjolog dr Michał Łuczewski. Spotkanie prowadził dziennikarz Marek Zając.

Gdy Machcewicz porównał Muzeum II Wojny z Muzeum Powstania Warszawskiego i powiedział, że władze samorządowe Warszawy nigdy nie zrobiły z Muzeum Powstania tego, co PiS robi z jego muzeum, Łuczewski zauważył, że nie można porównywać obu instytucji – bo dla rządzącej Warszawą PO historia nie była szczególnie istotna, natomiast dla polityków PiS jest kluczowa.

O książce „Muzeum” Łuczewski mówił, że to „świadectwo życia Pawła Machcewicza”.

Na pytanie Zająca, czy spór o MIIWŚ jest tożsamościowy i wynika z konfrontacji poglądów narodowych i liberalnych, Machcewicz odpowiedział: – Ja sam mam silną tożsamość narodową.

Według historyka do takiej tożsamości prowadzi „autentyczna świadomość narodowa oparta na sporze”. – Odnajdywanie więzi z polskością nie może być oparte na formułkach podawanych nam przez rząd czy rządowe media – tłumaczył.

Gdy głos miała publiczność, pytania zadało m.in. dwóch konserwatywnych publicystów. Jan Pospieszalski zarzucił Machcewiczowi, że stworzone przez niego muzeum opowiada o burdelu w Auschwitz, a pomija św. Maksymiliana Kolbego. Andrzej Potocki zasugerował, że twórcy muzeum wstydzą się polskości (pytania dziennikarzy komentuje Bartosz Bartosik). Były dyrektor MIIWŚ zwrócił uwagę, że pytający nie rozumie tragedii kobiet w obozie koncentracyjnym.

Prof. Machcewicz wspominał przez chwilę studiowanie na jednym roku razem z Mariuszem Kamińskim, obecnym koordynatorem służb specjalnych. Do mieszkania twórcy MIIWŚ tydzień temu zapukali agenci CBA.