Najnowsza „Więź” pyta o kształt polskiego patriotyzmu, zastanawia się też nad pojęciami „innego” i „obcego”.

Gdy chodziłem do PRL-owskiej szkoły podstawowej, propaganda – na zewnątrz internacjonalistyczna, ale do wewnątrz legitymizująca się nacjonalizmem – sączyła mi do głowy przekonanie, że wszelka różnorodność to zagrożenie. Ma być: jeden naród – jedno państwo! Dużo musiałem się potem nauczyć o historii Polski, żeby zrozumieć, na jak wielkim kłamstwie o przeszłości Polaków zbudowany był ten przekaz.

Do niektórych jednak takie spojrzenie na patriotyzm wciąż trafia. Bo też ma ono swoją tradycję. W tym numerze „Więzi” pod piórem Aleksandry Domańskiej ożywają XVIII-wieczne spory o polskość. Autorka wczytuje się w literaturę towarzyszącą konfederacji barskiej. Kością niezgody była wtedy kwestia równouprawnienia innowierców. „Dysydenci” stali się symbolem tego, co obce. „Samaś Polsko jest krzywdą, sama sobie szkodą, / żeś lutrom przez tyle czas stała się wygodą”. „Naszość” niezbędnie potrzebowała obcości, żeby uzasadnić samą siebie.

Podobne, coraz gwałtowniejsze, spory o polskość i rozumienie patriotyzmu toczą się również współcześnie – w nas samych i za naszymi oknami. Odżywają też spory o „obcych” – postrzeganych niestety znów jako zagrożenie i będących w Polsce coraz częściej ofiarami agresji wręcz fizycznej (to nie hipoteza wynikająca z sympatii ideowych, lecz informacja z danych Prokuratury Krajowej!).

Patronem „zdrowego nacjonalizmu” stał się dla niektórych nawet kard. Stefan Wyszyński. Biskupi przypominają, co prawda, o „chrześcijańskim kształcie patriotyzmu”, przywołując św. Jana Pawła II – lecz „świadomi chrześcijańscy nacjonaliści” lekce sobie to ważą.

Z etnicznym i nacjonalistycznym rozumieniem patriotyzmu „Więź” nigdy się nie zgodzi. Dlatego w tym numerze naszego pisma szukamy punktów orientacyjnych: jak myśleć o patriotyzmie i „obcych” po chrześcijańsku?

Tekst ukazał się w kwartalniku „Więź”, nr 4/2017.