Według żydowskich rozmówców spotkanie dotyczyło „narastającego w Polsce klimatu nietolerancji, obejmującego rozmaite mniejszości, w tym Żydów”. „Absolutnie nie było o tym mowy, tylko o coraz większej aktywności ze strony przebywających tu muzułmanów” – odpowiada Jarosław Kaczyński.

Przedstawiciele Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich rozmawiali 17 listopada z prezesem Prawa i Sprawiedliwości Jarosławem Kaczyńskim. W spotkaniu wzięli udział naczelny rabin Polski Michael Schudrich oraz przewodniczący ZGWŻ Lesław Piszewski.

Według nich rozmowa dotyczyła „narastającego w Polsce klimatu nietolerancji, obejmującego rozmaite mniejszości, w tym Żydów”. „Przedstawiciele ZGWŻ wyrazili oburzenie rasistowskimi hasłami wznoszonymi podczas tegorocznego Marszu Niepodległości w Warszawie. Prezes Kaczyński stwierdził, że także on jest tym hasłom stanowczo przeciwny” – czytamy w oświadczeniu Związku.

Schudrich mówił później w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”, że rozmowa z szefem PiS była „bardzo otwarta, szczera i konkretna”. – Mówiliśmy prezesowi Kaczyńskiemu, że ten marsz był dla nas bardzo negatywny. Podziękowałem też, że część władz zareagowała – powiedział naczelny rabin Polski. – Najważniejsze, że prezes słuchał, nie protestował, nie sprzeciwiał się. Rozmawialiśmy nie tylko o marszu, ale też o nieprzyjemnych telefonach do gminy żydowskiej. Był zszokowany. Dopytywał, czy to prawda, czy wiele takich telefonów odbieramy – relacjonował Schudrich. – Czuję, że teraz będzie między nami bliższa współpraca przeciwko antysemityzmowi – przyznał. Jak dodał, podczas spotkania nie rozmawiano o ONR.

– Prezes PiS wykazał się dużym zrozumieniem, wiedzą i empatią. Obiecał, że pomoże nam w umówieniu spotkania z ministrem Mariuszem Błaszczakiem – powiedział cytowany przez „Wyborczą” Piszewski.

Jarosław Kaczyński mówił o spotkaniu w rozmowie z PAP. Wersja prezesa PiS jest odmienna niż relacja przedstawicieli ZGWŻ. „Rozmawialiśmy o bezpieczeństwie społeczności i obiektów żydowskich, ale absolutnie nie było mowy o żadnym narastającym w Polsce klimacie nietolerancji, tylko o coraz większej aktywności – i wyraźnie mówili to przedstawiciele środowisk żydowskich – ze strony przebywających tu incydentalnie muzułmanów i wyraźnie adresowali te obawy wobec społeczności arabskiej, a nie polskiej. Podkreślali poczucie bezpieczeństwa w Polsce w porównaniu z innymi państwami europejskimi – mówił Kaczyński. – Wyraziłem zdanie, że rasistowskie hasła to było wystąpienie bardzo niewielkiej, wręcz liczącej mniej niż promil grupy, które rzeczywiście miało niemożliwy do przyjęcia, oburzający charakter. Natomiast komunikat, sprawiający wrażenie, że ja mówię o całym Marszu Niepodległości jest nieprawdziwy – powiedział.

Wcześniej, 4 sierpnia, Lesław Piszewski wraz przewodniczącą Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie Anną Chipczyńską skierowali do Jarosława Kaczyńskiego list. Zwracali w nim uwagę na nasilenie postaw antysemickich w ostatnim czasie w Polsce. Prosili prezesa PiS o mocny i zdecydowany głos potępienia antysemityzmu i wsparcie z jego strony.

Niespełna dwa tygodnie później Kaczyński spotkał się w Warszawie z przedstawicielami środowisk żydowskich w Polsce. Nie z tymi jednak, którzy wystosowali do niego powyższe pismo. Kilkanaście organizacji żydowskich odcięło się wówczas od obecnych na spotkaniu, pisząc w liście otwartym: „Oświadczamy, że żadna z wymienionych osób nie reprezentuje «środowisk żydowskich», co najwyżej siebie lub własne organizacje”.