„Publiczne piętnowanie jednej osoby, która wyraża rozpoznanie moralne innych chrześcijan, nie tylko nie uzdrawia »rozdarć i niepewności«, ale je pogłębia” – czytamy w liście skierowanym do ks. Tomasza Nowaczka, prowincjała marianów.

W ubiegłym tygodniu ksiądz Adam Boniecki został publicznie upomniany przez przełożonych za swoje ostatnie wypowiedzi medialne, które – w opinii władz zakonnych – „stają się źródłem kolejnych rozdarć i moralnych niepewności wśród wiernych Kościoła katolickiego”.

Jak podaje dzisiejsza „Gazeta Wyborcza”, list w obronie redaktora seniora „Tygodnika Powszechnego” do prowincjała marianów, podpisany został 13 listopada w Lublinie przez 92 osoby ze świata nauki, kultury i mediów, m.in. przez profesorów Józefa Kuczmaszewskiego, byłego rektora Politechniki Lubelskiej, i Wiesława Kamińskiego, byłego rektora Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej.

Sygnatariusze piszą, że „z głęboką wdzięcznością i nadzieją” przyjęli w lipcu informację o cofnięciu ks. Bonieckiemu zakazu wystąpień publicznych. „Z tym większym zdumieniem i niedowierzaniem” zapoznali się z ostatnim komunikatem władz polskiej prowincji Zgromadzenia Marianów.

Autorzy listu zaznaczają, że „w polskim życiu społecznym, rozrywanym tak bolesnymi, tragicznymi konfliktami i podziałami, które niszczą w szczególny sposób wspólnotę Kościoła, odpowiedzialność za sprawowanie »posługi jednania« spada na wszystkich”. „Publiczne piętnowanie jednej osoby, która wyraża rozpoznanie moralne innych chrześcijan, nie tylko nie uzdrawia owych »rozdarć i niepewności«, ale je – w naszym przekonaniu – pogłębia, gdyż umacnia doświadczenie alienacji i frustracji tych bardzo licznych wiernych katolików, którzy mają poczucie, że ich wrażliwość moralna oraz płynąca z niej interpretacja bieżących, jakże dramatycznych nieraz wydarzeń nie jest uwzględniana w oficjalnym dyskursie Kościoła i w duszpasterstwie” – czytamy w piśmie.

Jak piszą sygnatariusze listu, „ksiądz Adam Boniecki należy do nielicznych duchownych, którzy narastającemu i bardzo groźnemu doświadczeniu wyobcowania przeciwdziałają”.

Podpisani wyrażają nadzieję, że prowincjał przyjmie ich inicjatywę „jako głos troski o wspólnotę Kościoła”.