Czysta krew, biała Europa – tak brzmią polskie hasła narodowe.

Wojciech Szacki pisze o dzisiejszych wydarzeniach: „TVP Info wysłało pracownika, by relacjonował marsz narodowców. Pracownik po wstępnym monologu – »o tu jest pan z biało-czerwoną flagą« – spytał owego pana, jak rozumie współczesny patriotyzm. – Żeby odsunąć żydostwo od władzy – odparł patriota. Pracownik TVP Info lekko się zmieszał, nie dopytywał, kogo konkretnie patriota miał na myśli. Ale zagadnął stojącą obok kobietę. – Cezary ma rację – odrzekła patriotka”.

Panu Cezaremu chodzi o bliżej niesprecyzowane żydostwo, może chodzi nawet o poprzedni rząd, który nie pozwala rządzić obecnemu rządowi. Nie wiem. Nieważne: są Żydzi i oni tak naprawdę rządzą. Znamy to.

Najpierw myślałem, że to niemożliwe, ale to prawda – materiał ten wyemitowano dziś w telewizji publicznej. Mój kolega nagrał wszystko, a ja obejrzałem u niego ten dowód rzeczowy. Ktoś powie: „ale to było na żywo”. Prawda, tylko że w studiu zachwycali się demonstracjami narodowców publicysta i politolog, przez pomyłkę (bo jakże inaczej!) działający kiedyś bardzo aktywnie w PZPR, a politolog jeszcze dwa lata temu był gorliwym eseldowcem. Ów publicysta wyraził nawet z iście królewskim spokojem zdanie, że Jedwabne jest „nieistotnym fragmencikiem polskiej historii”.

I tak się pokazuje to narodowe święto.

Przeszedłem się ok. 17.00 Marszałkowską aż do placu Zbawiciela. Zaraz za empikiem siedzi oparty o mur patriota. Potężny, solidnej wagi, łysy, owinięty biało-czerwoną, twarz do połowy, to znaczy usta i czubek nosa, zakryta także biało-czerwoną, obok patrioty oparta o mur flaga biało-czerwona, solidna, na drzewcu, czyli kiju; drzewc jest drewniany, kij oszlifowany, musi bardzo wytrzymały, czyli solidna jakość polskich lasów. Ustawiłem się z boku i przypatruję się, co będzie dalej.

Patriota śpi, może tylko półśpi, chrapie przez moment, aż tu nagle powieki idą do góry, i znowu na dół, i znowu chrapie, i znowu do góry, i znowu w dół, i znowu chrapie… Patriota owinięty cały na biało-czerwono ma twarz wyraźnie zoraną trudem dnia, nic więc dziwnego, że musiał wzmocnić się odpowiednimi wzmacniaczami, zanim powróci do domu po tak patetycznym i wyczerpującym świętowaniu niepodległości. Obok patrioty przechodzi jakaś para: – Zobacz, patriota – mówi dziewczyna z ironicznym uśmiechem. Chłopak robi patriocie zdjęcie; śmieją się, może liczą, że wygrają w jakimś konkursie fotograficznym.

A teraz obok patrioty przechodzi dwóch chłopaków, też patriotów, takich po dwudziestce. Na ramionach mają biało-czerwone opaski. Ten wyższy mówi: – Z patriotycznego obowiązku może powinniśmy mu za…ć tę flagę.

I padają ze śmiechu. Niższy: – Dobra, idziemy k…a czegoś się napić.

I poszli z biało-czerwonymi opaskami na ramionach.

Patriota powoli wstał na nogi; nieco zachwianym, nierównym krokiem zaczął oddalać się od miejsca chwilowego odpocznienia. Flaga na drzewcu służy mu do podtrzymywania ciała w równowadze, szczególnie w kryzysowych momentach. Poszedł w kierunku Świętokrzyskiej.

Rozstałem się zatem z półśpiącym patriotą, poszedłem w odwrotnym kierunku; doszedłem do placu Konstytucji, do Teatru Polonia. Ulica Hoża zablokowana przez policję, nie wiem, co się tam dzieje. Wszedłem do teatru, wziąłem program miesięczny i przy placu Zbawiciela wsiadłem w tramwaj; wróciłem do domu.

Ale przenieśmy się na ulice Aten, zobaczcie na YouTubie, można się wzruszyć. Grecy chyba uwielbiają „Pierwszą Brygadę” i mają rację, bo to piękny i wzniosły marsz. Przed wojną podobno dyskutowano, czy nie powinien być hymnem Polski, zamiast „Mazurka Dąbrowskiego”. Na ulicach Aten ten marsz wzrusza, ogląda się grecką orkiestrę dętą z uśmiechem. Takie to jest czyste i proste, bez żadnego zadęcia, radosne i to bez wzmacniaczy; nawet jak troszeczkę tu i ówdzie zafałszują, nic nie szkodzi. Dobrze, że przypadkowo znalazłem to niezwykłe nagranie.

A więc 11 listopada zawołajmy wszyscy: Niech żyje Grecja!