Uważam, że ksiądz jest posłany do wszystkich ludzi. Wiem, że Nergal wykorzystał zdjęcie ze mną, ale to było moje ryzyko miłości do bliźniego – mówił ks. Adam Boniecki w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim w Telewizji Republika.

W poniedziałek 18 września ks. Adam Boniecki był gościem programu „Starcie cywilizacji”. Pytany o nominację bp Grzegorza Rysia na metropolitę łódzkiego odpowiedział: – Mam typowo mieszanie uczucia. Po pierwsze nie będziemy go już mieli pod ręką, on zawsze był łatwo dostępny. Jest świetnym biskupem, egoistycznie martwię się, że nie będzie go w pobliżu. Z drugiej strony szalenie się cieszę. To jest człowiek uzdolniony, do tego skromny, nie celebruje swojej osoby. Jest człowiekiem nieagresywnym, który przemawia do przekonania – dodał marianin.

Według ks. Bonieckiego abp Ryś „nie zbiskupiał”, pozostał księdzem, który nie wytwarza dystansu. Zdaniem redaktora „Tygodnika Powszechnego” nowy metropolita łączy w sobie zaangażowanie w ewangelizację ze znakomitą wiedzą historyczną.  Ks. Boniecki zaznaczył też, że cechami, które u abp. Rysia podziwia, są poczucie humoru i pracowitość.

Tomasz Terlikowski pytał o podziały katolików na zamknięte środowiska przypominające sekty. – Widzę, że się tworzą. To, że ktoś wydaje [środowiskowe] pismo, jest w porządku. Problemem pozostaje mentalność odbiorców, którzy czytają tylko swoje pismo i słuchają jednego radia. Gdy spotykam ludzi, którzy krytykują „Tygodnik”, ale jednocześnie od lat go nie czytają, ręce mi opadają. Kształtują się wtedy emocjonalne bariery – mówił zakonnik. Przyznał, że takie zachowanie występuje w każdej grupie.

Pytany o to, czy czuł się przez ostatnie lata zakneblowany, ks. Boniecki odpowiedział przecząco: – Wystąpienia w mediach to był zawsze margines mojej działalności. Nie byłem zamurowany, mogłem jeździć na spotkania, mogłem pisać  w „Tygodniku Powszechnym”, wiec nie przesadzajmy z męczeństwem. Nie czuję się ofiarą inkwizycji.

W stosunku do prowincjała, który wydał mu przed kilku laty zakaz wypowiedzi medialnych, zakonnik nie ma osobistej niechęci i do dziś pozostają w dobrych stosunkach.

– Nie żałowałem zdjęcia z Nergalem. Uważam, że ksiądz jest posłany do wszystkich ludzi. Wiem, że on wykorzystał to zdjęcie, ale to było moje ryzyko miłości do bliźniego. Taką przyjąłem filozofię. Nie widzę w tym nic złego. To, że mam z nim fotografię, nie oznacza, że popieram jego chamskie wyczyny z Biblią.

Dopytywany o w tym kontekście o kwestie obrazy uczuć religijnych marianin stwierdził: – Moim zdaniem to wszystko było na poziomie biznesu. I to bardziej sprawa kultury niż świętokradztwa. To było poniżej jakiegokolwiek poziomu kultury. Świętokradztwo może popełnić człowiek wierzący. Temat obrazy uczuć jest trudny i byłbym wstrzemięźliwy w kwestii wydawania wyroków.

O nowym projekcie ustawy antyaborcyjnej, zakładającym zakaz aborcji eugenicznej (ze względu na stan zdrowia dziecka), ks. Boniecki powiedział: – Taki zapis powinno się wykreślić. Tego nawet nie trzeba uzasadniać. To jest krzyczące zło.

Zakonnik zaznaczył, że dyskutując dziś o zmianach w prawie musimy być ostrożni z uciekaniem się do argumentacji religijnych.

– Spór zaczyna się od tego, jaką wartość stanowi człowiek i życie ludzkie. I problem „od kiedy zaczyna się człowiek?”. Eugenika nieświadomie wchodzi na drogę, która prowadzi do koszmarnych rzeczy – przyznał ks. Boniecki.