Podczas spektaklu „Do DNA” studentów aktorstwa PWST w Krakowie przeżyłem zachwyt rzadko się zdarzający.

W czasie kiedy media z jakiegoś powodu podobno totalnie „odleciały” w psychodeliczną przestrzeń i większość z nich w tym stanie odurzenia pozostanie do czwartku do godziny ok. 16.00, ja przeżyłem zachwyt rzadko się zdarzający.

W ramach Międzynarodowego Festiwalu Szkół Teatralnych ITSelF obejrzałem spektakl dyplomowy studentów IV roku Wydziału Aktorskiego o specjalności wokalno-aktorskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie: „Do DNA” w reżyserii Ewy Kaim. Wspaniałe dwie godziny od 21.30 do 23.30. Po takim wydarzeniu artystycznym powraca wiara w TEATR.

Wracamy „do źródeł, które wysychają cicho” – mówi dramaturg spektaklu Włodzimierz Szturc. I dodaje: „Pieśń zawsze wynikała z głębokiej potrzeby odnalezienia źródła mocy i tajemnicy. Wydaje się jednak, że we współczesnym świecie pieśń spoczywa w jakimś utajeniu, że jest ukryta na głębokim dnie życia – w zapomnieniu. (…) Nadając naszemu spektaklowi tytuł «Do DNA» określiliśmy przestrzeń odnajdywania brzmień i rytmów, ku którym zmierzamy. Wydobywamy je z polskich pieśni ludowych, pieśni pierwotnych. U ich podstawy znajdują się zróżnicowane fonemy archaicznych głosek, pradawne tony i melodie. Tworzą one muzykę emocji wyrażanych w sytuacjach granicznych: śmierci, narodzin, zaślubin i rozstań, a także w stanach erotycznego pożądania i lęku przed wojną i zagładą. Brzmienia graniczne przenikają przez wszystkie żywioły: wodę, ogień, powietrze i ziemię. Wyraża je instrument ciała”.

I rzeczywiście jest w tym olśniewającym spektaklu wszystko: radość, humor, ironia, miłość, zazdrość, namiętność, zmysłowość, rozpacz, szaleństwo, zatracenie, tragedia, śmierć, wojna, zagłada, i znowu radość… Życie po prostu!

Wszystkie teksty i muzyka pochodzą z oryginalnych źródeł pieśni ludowej ze zbiorów Oskara Kolberga i ks. Władysława Skierkowskiego „Puszcza Kurpiowska”, [w:] „Pieśni, cz. II, zeszyt drugi”, Rocznik Towarzystwa Naukowego Płockiego 3, 1931-1934; oraz ze „Śpiewnika Kurpiowskiego” pod red. Henryka Gadomskiego.

Młodzi aktorzy olśniewający, radzą sobie doskonale z trudnym, archaicznym tekstem; co za głosy!!! Usłyszymy o nich na pewno jeszcze nie raz. Nie chcę nikogo wyróżniać, wymienię ich tylko, warto te nazwiska zapamiętać: Dominika Guzek, Agnieszka Kościelniak, Weronika Kowalska, Jan Marczewski, Łukasz Szczepanowski. Scenografię zaprojektował Mirek Kaczmarek, za aranżację odpowiada Dawid Sulej Rudnicki, a choreografię przygotował Maćko Prusak – wszystko dopracowane do granic perfekcji, piękne, tworzy niepowtarzalny klimat. No, po prostu jestem zachwycony.

Na Festiwalu można było obejrzeć kilka ciekawych zespołów teatralnych z całego świata, ale nie wyobrażam sobie, żeby Kraków nie wygrał. Byli najlepsi.