Publikujemy wypowiedzi posłów w sprawie uchwały upamiętniającej setną rocznicę objawień fatimskich z posiedzenia Sejmu 5 kwietnia.

Anna Sobecka (PiS), sprawozdawca projektu uchwały:
Wyrazem obecnego kryzysu wiary w Europie jest upadek moralny

W 2017 r. przypada 100. rocznica objawień fatimskich, które rozpoczęły się w dniu 13 maja 1917 r. Tego dnia ukazała się po raz pierwszy Matka Boża Fatimska, przekazując światu i Kościołowi swoje orędzie poprzez trójkę dzieci: Hiacyntę, Franciszka i Łucję. Objawień było sześć, podczas nich przekazane zostały trzy tajemnice fatimskie, w których Matka Boża przepowiedziała największe wydarzenia XX w. Chodzi m.in. o te dotyczące wydarzeń w Rosji, wybuchu II wojny światowej, prześladowań Kościoła katolickiego, upadku systemu komunistycznego i zamachu na życie Ojca Świętego Jana Pawła II.

Jeśli chodzi o naszą najnowszą historię, to trzeba mieć świadomość, że zamach na życie Jana Pawła II, zorganizowany przez ateistyczne siły walczące z Bogiem i Kościołem katolickim, nastąpił w dniu 13 maja 1981 r., a więc dokładnie w rocznicę pierwszego objawienia się Matki Bożej w Fatimie. Cudowne ocalenie Ojca Świętego jest kolejnym potwierdzeniem prawdziwości i aktualności fatimskiego orędzia.

W odniesieniu do objawień fatimskich św. Jan Paweł II tłumaczył, że współczesny świat znajduje się na krawędzi czasu, a orędzie fatimskie może nam ukazać drogę w bezpieczną przyszłość. Przypomniał również, że dramatyczny moment, jaki przeżywa obecnie ludzkość, powinien nas skłonić do zwracania się z większą ufnością do Niepokalanego Serca Maryi, aby wyprosiła z nami i dla nas zbawczą moc łaski Bożej.

Jan Paweł II podkreślił, że orędzie fatimskie jest ściśle związane z przeznaczeniem Kościoła i ludzkości i musi być podejmowane z pokolenia na pokolenie, zgodnie z coraz nowymi znakami czasu. Trzeba do niego nieustannie powracać – mówił. Trzeba go podejmować wciąż na nowo.

Te wypowiedzi Ojca Świętego na temat orędzia fatimskiego i jego aktualnego znaczenia są potwierdzeniem tego, jak ważne jest upamiętnienie 100. rocznicy objawień fatimskich.

Wyrazem obecnego kryzysu wiary w Europie jest upadek moralny wyrażający się w braku szacunku do życia, masowym mordowaniu nienarodzonych dzieci, eutanazji, antykoncepcji, pladze rozwodów, narkomanii itp. Odrzucanie chrześcijańskiego systemu wartości prowadzi zawsze do zabójczego totalitaryzmu władzy, a ostatecznie do samozniszczenia. Dlatego tak bardzo ważne jest przestrzeganie chrześcijańskiego systemu wartości, o którym mowa chociażby w ustawie o radiofonii i telewizji w rozdz. 4 art. 21, w którym czytamy, że do zadań publicznej radiofonii i telewizji należy w szczególności respektowanie chrześcijańskiego systemu wartości, za podstawę przyjmując uniwersalne zasady etyki.

Obchody 100-lecia objawień fatimskich to nie tylko wspomnienie historyczne, ale przede wszystkim okazja do głoszenia wezwania Matki Bożej w Fatimie, której orędzie nadal wywiera dobroczynny wpływ na współczesność i przyszłość drogi Kościoła oraz historii ludzkości.

Przypadająca w 2017 r. 100. rocznica objawień fatimskich to wielkie święto promieniujące na cały świat. Mając na uwadze wagę i doniosłość orędzia z 1917 r., Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, przekonany o szczególnym znaczeniu objawień fatimskich, pragnie uczcić w 2017 r. 100. rocznicę objawień fatimskich.

Barbara Bubula, Prawo i Sprawiedliwość:
Objawienia kształtowały poczucie odpowiedzialności zwykłych ludzi za losy świata w obliczu tragicznych, bezbożnych ideologii totalitarnych

Jako poseł z Krakowa-Nowej Huty szczególnie pamiętam, jak mocny fundament pod wolnościową i solidarną tożsamość Polaków stanowiło wielotysięczne, wieloletnie, systematyczne uczestnictwo wielu Polaków w nabożeństwach fatimskich co miesiąc każdego 13 maja, czerwca, lipca, sierpnia, września i października w okresie PRL np. właśnie w mojej parafii Matki Bożej Królowej Polski w nowohuckich Bieńczycach. Pod gołym niebem, bo nawet po wybudowaniu Arki Pana w roku 1977 dziesiątki tysięcy ludzi nie mieściły się pod tym dachem, rozbrzmiewały modlitwa i śpiew w procesji przebłagalnej o ocalenie ojczyzny i świata. Ogromny wkład miało tu także osobiste zaangażowanie abpa metropolity krakowskiego kard. Karola Wojtyły, którego oddanie dla Maryi w Fatimie znalazło wiekopomne potwierdzenie w cudownym ocaleniu z zamachu 13 maja 1981 r., w dokładną rocznicę portugalskiego objawienia.

To w czasie jednego z nabożeństw fatimskich w nocy stanu wojennego, 13 października 1982 r., kilkadziesiąt metrów od naszego kościoła zastrzelony został przez funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa mój szkolny kolega ze szkoły podstawowej, wówczas 19-letni Bogdan Włosik.

Nie tylko w Nowej Hucie, ale i w wielu innych zakątkach naszego kraju: w Trzebini, Zakopanem, Rzeszowie – myślę, że wielu z państwa posłów jeszcze wiele nazw miejscowości mogłoby wymienić – wiedza o orędziu Maryi przekazanym trojgu pastuszków w 1917 r. w Dolinie da Iria w Portugalii kształtowała poczucie odpowiedzialności zwykłych ludzi za losy świata w obliczu tragicznych, bezbożnych ideologii totalitarnych: hitlerowskiego nazizmu i sowieckiego komunizmu, a także w obliczu – to też ważne, żeby to przypomnieć – groźby nuklearnego globalnego konfliktu w okresie zimnej wojny. To, że modlitwa, pokuta i nawrócenie konkretnych ludzi i całych narodów mogą ocalić ziemię przed zagładą, stanowiło i stanowi znak szczególnej nadziei. To, że możemy i powinniśmy modlić się za siebie nawzajem, także za tych, którzy są naszymi nieprzyjaciółmi, stanowi szczególne przesłanie Fatimy. To dzięki tym objawieniom modlitwa różańcowa zyskała dodatkową prośbę zanoszoną przez miliardową społeczność modlących się katolików za tych, którzy szczególnie potrzebują Bożego miłosierdzia. Objawienia fatimskie to światło rozświetlające ciemności tragicznego wieku XX.

Z tych właśnie przyczyn, dla dania świadectwa przekonaniu, że nie samym chlebem człowiek żyje i że odniesienie spraw historii do Bożej opatrzności jest istotnym składnikiem naszej tożsamości narodowej i fundamentem wartości, na którym zbudowane jest państwo polskie, klub Prawo i Sprawiedliwość popiera przedłożony projekt uchwały.

Wojciech Król, Platforma Obywatelska:
Dzisiaj trójka dzieci z Fatimy: Hiacynta, Łucja i Franciszek, powraca do nas jako dzieci z Aleppo, których polski rząd nie przyjął

Pobożność jest ważna, ale rozumu nie zastąpi. Dedykuję te słowa ks. Józefa Tischnera parlamentarzystom, którzy dziś w polskim parlamencie chcą uczcić objawienia fatimskie. Drodzy państwo, nie zastępujcie rozumu bigoterią.

Uchwała, o której dziś rozmawiamy, dla niewierzących oczywiście nie ma znaczenia, ale wierzących może obrażać, nie sankcjonuje się wiary uchwałami. Nie wikła się Matki Boskiej w geopolityczną sytuację Polski, jak możemy przeczytać w uchwale. Objawienia, nawet te uznane przez Kościół, nie są dogmatem dla osób wierzących. Nie twórzmy w polskim parlamencie politycznych dogmatów uchwałami, w dodatku przesiąkniętych dewocją.

Fragment listu św. Jakuba: Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy sama wiara zdoła go zbawić? Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków.

Ważniejsze bowiem niż uchwały są konkretne czyny. Wyborcy nas rozliczają z pracy, właśnie z naszych uczynków. Moje wystąpienie nie jest elementem rekolekcji wielkopostnych, ale jeszcze jeden cytat z Pisma Świętego: Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili.

Dzisiaj trójka dzieci z Fatimy: Hiacynta, Łucja i Franciszek, powraca do nas jako dzieci z Aleppo, których polski rząd nie przyjął, którym nie udzielił pomocy, ponieważ państwo wolicie napisać uchwałę, niż przełamać stereotypy, niż przełamać wewnętrzne niechęci, wewnętrzne obawy. Trzeba zaangażować się w pomoc, drodzy państwo.

Św. Jan Paweł II z tego miejsca, gdy przemawiał do Zgromadzenia Narodowego, nie chciał, nie domagał się sankcjonowania uchwałami modlitwy różańcowej, objawień ani tego, żeby w uchwale znalazły się jego słowa o odnowie oblicza tej ziemi. Być może dlatego, że zgadzał się ze słowami swojego przyjaciela ks. Józefa Tischnera, że pobożność jest ważna, ale rozumu nie zastąpi.

Możemy rzecz jasna uchwałami, ustawami usankcjonować wszystko. Prawu i Sprawiedliwości dziś oczywiście to wolno, ale, drodzy państwo, rozumu ani wiary jednak żadną uchwałą nie zastąpimy.

I na koniec: pewnie posłowie z Prawa i Sprawiedliwości w to nie uwierzą, ale nie jesteście jedynymi osobami wierzącymi. Musicie w to uwierzyć, choć pewnie będziecie wątpić. Platforma Obywatelska nie weźmie udziału w tym głosowaniu z szacunku dla osób wierzących i niewierzących.

Krzysztof Mieszkowski, Nowoczesna:
Nie możemy dawać zgody na stosowanie przemocy symbolicznej wobec idei państwa neutralnego światopoglądowo

To jest bardzo poważna sprawa wbrew pozorom. W rozmaitych debatach słyszę ton ironii. Otóż to jest jeden z elementów budowania ideologii państwa PiS oprócz programu szkolnego, oprócz tego, co robi się w mediach publicznych. To jest kolejny akt wchodzenia na te terytoria, na których państwa PiS być nie powinno. Żadnego państwa.

2 kwietnia obchodziliśmy 20-lecie uchwalenia Konstytucji Rzeczypospolitej, według której Polska jest krajem neutralnym światopoglądowo. Zapis ten już na etapie opracowywania ustawy zasadniczej spotkał się z ostrym sprzeciwem kościelnych hierarchów z abpem Józefem Michalikiem, bpem Kazimierzem Ryczanem i abpem Kazimierzem Majdańskim na czele, którzy chcieli mieć realny wpływ na politykę państwa. Dziś za sprawą posłów PiS ten scenariusz jest realizowany.

Proponowana przez PiS uchwała to złamanie art. 25 ust. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej. Mówi on: „Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę wyrażania ich w życiu publicznym”. Uchwała narusza również art. 1 konkordatu: „Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół Katolicki są – każde w swej dziedzinie – niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego”.

Sejm Rzeczypospolitej nie jest właściwym miejscem do uchwalania cudów uznawanych przez naukowców za naturalne zjawiska przyrodnicze. Zamiast procedować nad tym dokumentem, pochylmy się nad tragicznym losem uchodźców, ofiar wojny w Syrii, całych społeczeństw umierających z głodu, o których przejmująco pisał Martin Caparrós w „Głodzie”. Nie mam nic przeciwko czczeniu przez katolików w kościołach nietypowych zdarzeń meteorologicznych i przypisywaniu im religijnego znaczenia. Wszak kultura chrześcijańska jest jednym z istotnych elementów tożsamości europejskiej, także mojej, zaraz obok tradycji antycznej czy oświeceniowego racjonalizmu. Nie możemy jednak dawać zgody na stosowanie przemocy symbolicznej wobec idei państwa neutralnego światopoglądowo i podporządkowywanie Polaków paradygmatowi jednej religii.

Pragnę w tym miejscu zapytać, czy posłowie, a właściwie posłanka wnioskodawczyni, usiłowała chociaż przez chwilę zrozumieć uczucia agnostyków, ateistów czy przedstawicieli innych religii. Ryszard Kapuściński pisał: Na przełomie VI i V w. przed Chrystusem – jakiż to niezwykły czas – w Chinach żyje Konfucjusz, w Indiach żyje Budda, w Grecji żyje Sokrates. Ci trzej geniusze są niemal rówieśnikami, ale rozdzielają ich ogromne przestrzenie i oczywiście nic o sobie nie wiedzą. I to jest dla mnie cudem. Nowoczesna wnosi o odrzucenie uchwały.

Poseł Krystian Jarubas, Polskie Stronnictwo Ludowe:
Wielu z was być może będzie smażyć się w piekle

Absolutnie nie kwestionuję intencji tych, dla których to sprawa ważna. Sam do nich należę. Ale intencje posłów PiS, jak dla mnie, są niezrozumiałe i przewrotne. Nie po raz pierwszy bowiem PiS wykorzystuje Kościół i religię dla swoich politycznych celów. Takie można mieć wrażenie, wczytując się chociażby w stenogramy z wcześniejszych dyskusji w parlamencie na temat tego projektu.

Posłowie PiS-u nie raz pokazali już, że są świetną personifikacją starego przysłowia: Ubrał się diabeł w ornat i na mszę ogonem dzwoni. Szanowni państwo, tak zakłamanej partii, która setki Polaków oszukała w ostatniej kampanii wyborczej, to ze świecą szukać.

I wy dziś macie czelność powoływać się na objawienia fatimskie. Wstyd. Wstyd, drodzy wnioskodawcy. Pamiętajcie, że tak jak Polska to nie PiS, tak i Kościół to nie PiS-owski, tylko katolicki. Za to, że próbujecie wikłać go w politykę wielu z was być może będzie smażyć się w piekle.

W imieniu klubu Polskiego Stronnictwa Ludowego wyraźnie podkreślam, że nie mamy nic przeciwko upamiętnianiu rocznicy objawień fatimskich. Każdy z posłów Polskiego Stronnictwa Ludowego zagłosuje indywidualnie za tą uchwałą, ale sposób, w jaki PiS od dawna wykorzystuje religię do swoich politycznych celów, będziemy krytykować z całą stanowczością. Wstydźcie się, posłowie i posłanki z PiS-u.

Stefan Niesiołowski, Unia Europejskich Demokratów:
Co to znaczy, że obecna sytuacja geopolityczna Polski wiąże się z przesłaniem fatimskim?

Ta dewocyjna, absurdalna uchwała jest efektem sytuacji również absurdalnej, takiej, że mamy w parlamencie, w klubie PiS w tej chwili grupę posłów powiązanych z toruńskim oligarchą, którzy wyświadczają temu oligarsze różne przysługi i prezenty, a w zamian za to otrzymują polityczne poparcie. To jest sytuacja niemoralna i korupcyjna politycznie i takim właśnie przykładem tej nienormalnej sytuacji jest ta dewocyjna uchwała.

Nie jest rolą Sejmu uchwalanie tego rodzaju uchwał. Państwu się pomyliły sale katechetyczne czy kaplice z parlamentem. My jesteśmy od uchwalania praw. Ile obłudy trzeba, ile pogardy dla ofiar komunizmu, żeby mówić w tej chwili o tym, że te ofiary tutaj przychodzą, żeby… Tu pani Bubula zresztą powoływała się na te ofiary. Kto wam dał prawo? Dlaczego wy macie mówić w imieniu tych ludzi? Jakie prawo do tego macie? Kto was upoważnił? Kto upoważnił PiS do tego, żeby się podszywać pod Matkę Boską, np. że Matka Boska stwierdza, że jest potrzebny wszechmogący Bóg, który stworzył nas dla siebie i pragnie podzielić się z nami pełnią szczęścia? Ale z niektórymi chyba jeszcze bardziej chce się dzielić pełnią szczęścia w postaci rad nadzorczych, reklam telewizyjnych i wielu korzyści materialnych.

Ludzie nie walczyli z komunizmem po to, żeby dzisiaj za uprawianie takiej taniej, tandetnej, niesmacznej, dewocyjnej propagandy otrzymywać korzyści materialne, bo do tego to się sprowadza. Skąd wiadomo np., na jakiej podstawie jest to twierdzenie, że obecna sytuacja geopolityczna Polski wiąże się z przesłaniem fatimskim? Co to znaczy? Rozumiem, że poparcie dla PiS-u wynika z objawienia Matki Boskiej. Może pan Kaczyński miał jakieś objawienia dodatkowe, może ciągle ma objawienia – to ujawnijcie to. To twierdzenie, że obecna sytuacja polityczna jest powiązana w jakiś sposób z tym, co wydarzyło się w 1917 r. w Fatimie w Portugalii, jest kolejnym przykładem tego, że ta uchwała w gruncie rzeczy to jest PiS-owska propagandowa uchwała, która nie ma żadnej merytorycznej wartości, czysta teologia poprzedzona objawieniami anielskimi, są to objawienia fatimskie.

Co znaczy: objawienia anielskie? Może pani Sobecka, wybitny teolog parlamentarny, by nam wyjaśniła, co to za związek w ogóle mamy. My nie jesteśmy od tego. Pani powinna być w innym miejscu, a nie tutaj, z tego rodzaju uchwałami. Koło Unii Europejskich Demokratów popiera stanowisko Nowoczesnej w tym względzie, będzie za odrzuceniem tej uchwały w głosowaniu.

Robert Winnicki, poseł niezależny:
Brak takich uchwał i takich aktów w polskiej przestrzeni publicznej byłby świadectwem agresywnego laicyzmu

Negowanie sensu uchwały fatimskiej w Sejmie to jest tak naprawdę negowanie konieczności, potrzeby odnoszenia się do transcendentu w życiu publicznym. Na tę chorobę – na tę chorobę duszy, ale i umysłu – umiera od dłuższego czasu Europa, zwłaszcza Europa Zachodnia, Europa liberalna, Europa lewicowa.

Nawet ludzie niewierzący, ale mądrzy, tacy, którzy rozumieją rolę religii, tacy, którzy rozumieją, że publiczne – również w instytucjach publicznych, tak – wyznawanie Boga, odnoszenie się do wartości religijnych to jest coś, co spaja naród, co nadaje mu kręgosłup moralny. Nawet ludzie niewierzący, ale w imię racji stanu, w imię interesu narodowego będą popierali takie akty, właśnie dlatego. Właśnie dlatego, że ten kręgosłup moralny, kręgosłup religijny jest każdemu narodowi, każdemu społeczeństwu potrzebny. Brak takich uchwał i takich aktów w polskiej przestrzeni publicznej nie jest świadectwem, nie byłby świadectwem jakiegoś pluralizmu, byłby świadectwem tak naprawdę agresywnego laicyzmu, z którym mamy już do czynienia niestety w wielu państwach Europy Zachodniej. I tym bardziej warto taki akt podjąć.

Nie miejmy też złudzeń, eksperyment liberalno-lewicowy, ateistyczny, laicki eksperyment, który trwa w Europie Zachodniej od kilkudziesięciu lat, ma się ku końcowi. Rozkład związany z atakiem na wartości religijne w życiu publicznym, którego doświadcza Europa, kończy się – albo zostanie zakończony przez narody zachodnioeuropejskie, albo przez muzułmanów. Nie miejmy wątpliwości, że grunt pod islamizację Europy, która następuje, zrobiła najpierw dechrystianizacja, ponieważ życie ideowe, życie religijne nie znosi próżni, nie znosi pustki. Miejmy świadomość, że nie jest kwestią nawet indywidualnych przekonań poparcie dla aktów religijnych w przestrzeni publicznej. Jest po prostu fundamentem racji stanu, fundamentem interesu narodowego każdego państwa i każdego polityka, który myśli o narodzie w perspektywie nie lat, a dekad i stuleci.