Pamiętaj, że w Ewangelii jest WSZYSTKO, co konieczne. Nie uprawiaj wiwisekcji Jezusa. Nie krzycz na ludzi. Popracuj nad zakończeniem.

1.

Nie zaczynaj kazania od „Zebraliśmy się dzisiaj na Gorzkich Żalach, aby po raz kolejny rozważać Mękę Pańską…”, chyba że jest ci to potrzebne ze względów konstrukcyjnych, a wstęp ten twórczo wykorzystasz dalej. Jeśli nie, nie zaczynaj tak. Ci, którzy przyszli, wiedzą, dokąd przyszli, po co się zebrali i co będą rozważać. Nie mów rzeczy oczywistych. Nie ma na to czasu.

2.

Nie powtarzaj co tydzień, jaki jest pomysł na cykl tematyczny twoich kazań pasyjnych. Nie mów wciąż, że „w tym roku zatrzymujemy się przy postaciach z Męki Pańskiej…”, nie przypominaj, że nawiązywać będziesz do kolejnego słowa z krzyża, etapu Męki, wydarzenia, świętych, którzy rozważali Mękę Pańską itd. Mów tak, aby to było oczywiste. Jeśli dla słuchacza to oczywiste nie jest, to znaczy, że myśl przewodnia jest nieczytelna.

3.

Pamiętaj, że w Ewangelii jest WSZYSTKO, co konieczne. Uważaj, by Katarzyna Emmerich czy inna wizjonerka nie były ważniejsze od Mateusza, Marka, Łukasza i Jana. Mów tak, aby słuchacze wiedzieli, co jest Objawieniem, w które trzeba wierzyć. Wszelkie wizje są jedynie niekoniecznym uzupełnieniem fabuły. Bez nich też jest możliwe kazanie pasyjne.

4.

Nie uprawiaj wiwisekcji Jezusa. Nie epatuj detalami anatomii i fizjologią bólu. Pamiętaj, że Jezus nie zbawił nas przez ból, ale przez miłość, a Jego cierpienie duchowe ważniejsze jest od fizycznego. Tych dwóch z prawej i lewej Jego strony bolało tak samo, a może nawet bardziej, bo połamano im golenie. W historii świata wynaleziono wiele przemyślniejszych tortur, ale nikt tak duchowo nie cierpiał jak Jezus, bo nikt inny nie był Bogiem na krzyżu. Zbawienie to nie licytacja bólu.

5.

Nie krzycz na ludzi obecnych w kościele, nie gań ich, nie moralizuj. Na Gorzkie Żale przychodzi „najlepsza cząstka”, a na pewno ta najpobożniejsza. Tych, co nie chodzą na Gorzkie Żale czy w ogóle do kościoła, tutaj nie ma, więc nie mówi o nich i do nich, to znaczy do nieobecnych.

6.

Nie bądź nachalnie dydaktyczny. Nie powtarzaj wciąż: „Ile to razy Bóg nam przebaczył? I co od nas dostaje w zamian?” itp. Nie wzbudzaj poczucia winy, ale poczucie wdzięczności. Mysterium salutis jest ważniejsze niż mysterium iniquitatis. Niech ludzie wracają do domów ze świadomością, że dzięki Męce Pańskiej zostali zbawieni, a nie że wciąż są niewdzięczni Bogu za to, co dla nich zrobił. Nie dobijaj ludzi pytaniami „A ty?”. Wdzięczność za miłość bardziej ich skłoni do zmiany niż poczucie winy.

7.

Opowiadaj. Pozwól ludziom wejść „w przepaść Męki”. Pomóż im przeżyć ją razem z Jezusem. Niech się zanurzą w wydarzenia zbawcze. Wyjaśnij, co konieczne, by łatwiej było im wejść w opowiadany świat. Zinterpretuj, zaktualizuj. To z konfrontacji Męki Jezusa i własnej historii ma się zrodzić pragnienie rewizji życia. I nie zapominaj, że Pasja jest paschalna.

8.

Przykłady, których chcesz użyć (choćby z życia świętych), potraktuj jak lustra, w których odbija się Męka Pańska. Ona trwa w cierpieniach ludzi. Jak słusznie pisał Blaise Pascal, „konanie Jezusa trwać będzie aż do skończenia świata; nie należy spać w tym czasie” (Myśli, 553). Szukaj znaków Pasji w codzienności.

9.

Popracuj nad innym zakończeniem niż modlitewna doksologia, która „usypia” słuchacza: „Módlmy się, abyśmy umieli…”. Bezpośrednie wezwanie do zmiany i nawrócenia typu (dość bezradne) „zechciejmy” też nie jest lepsze. Zostaw słuchacza z historią Jezusa, a nie z twoim pouczeniem.

10.

Nie bój się ciszy po kazaniu, zwłaszcza jeśli je głosisz coram Sanctissimum. Niech trwa. Bóg mówi nie tylko wtedy, gdy ty mówisz.