Przez dwa lata nasza niechęć do „starszych braci w wierze” znacząco wzrosła. Czy antysemityzm jest grzechem coraz mniejszym?

– Nigdy nie może być, nie tylko wśród polityków, ale także wśród zwykłych ludzi, obywateli świata, zgody na nienawiść, zgody na antysemityzm – powiedział 17 stycznia w jerozolimskim Instytucie Yad Vashem prezydent Andrzej Duda.

Tego samego dnia Kościół katolicki w Polsce po raz dwudziesty obchodził Dzień Judaizmu. W okolicznościowym przesłaniu – podpisanym przez obecnego (bp Rafał Markowski) i poprzedniego (bp Mieczysław Cisło) przewodniczących Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem – czytamy między innymi: „Budowanie wzajemnego braterstwa w oparciu o to, co mamy wspólne, wymaga otwarcia, woli wyjścia naprzeciw, wzajemnego poznawania, zaufania, formowania właściwej mentalności, pokonywania uprzedzeń, wyzwalania się z myślenia stereotypami, obrony przed wykluczaniem. (…) Niepowtarzalny, wprost epokowy wkład we wzajemne relacje dał św. Jan Paweł II, noszący w swym sercu od dzieciństwa przyjaźń z żydowskimi rówieśnikami, która stała się inspiracją jego moralnych przesłań, gestów, działań, solidarności wobec narodu żydowskiego. Do trwałego dorobku Kościoła przeszły jego dwie wypowiedzi: «antysemityzm jest grzechem» oraz «kto spotyka Jezusa, spotyka judaizm»”.

Dzień wcześniej na muralu w Białymstoku jednak ktoś „poprawił” słowa „naszego papieża”. W zdaniu „Rasizm jest zaprzeczeniem najgłębszej tożsamości istoty ludzkiej” zmieniono pierwsze słowo, zastępując je słowem „Żyd”… 

Zasłonięto je po pięciu dniach.

W listopadzie 2015 r. na wrocławskim rynku Piotr Rybak spalił kukłę Żyda. Nieprawomocny wyrok – skazujący go na karę 10 miesięcy bezwarunkowego więzienia – zaskarżyli, jako zbyt surowy… prokuratorzy. „Jestem antysemitą i jestem z tego dumny” – taki tekst poleca w mediach społecznościowych Aleksander Krejckant, jeden z przywódców ONR. Nie wstydzi się też zapewne Jacek Międlar. Ministerstwo Sprawiedliwości uznało, że krzyż celtycki (międzynarodowy symbol rasistów i neofaszystów) nie jest znakiem nienawiści. ONR swobodnie prowadzi rekrutację pod Uniwersytetem Warszawskim i w zwartych szeregach uczestniczy w nabożeństwach. „A na drzewach zamiast liści będą wisieć syjoniści” – wrzeszczeli na Marszu Niepodległości pseudokibice. Potem na Jasnej Górze dowiedzieli się, że współtworzą wielkość narodu.

W telewizji Trwam i na łamach „Naszego Dziennika” Stanisław Michalkiewicz wytrwale tropi żydowskie spiski przeciwko Polsce i chrześcijaństwu. Wtóruje mu w mowie wiązanej Marcin Wolski, dyrektor Drugiego Programu Telewizji Polskiej. Antysemicki hejt kwitnie w internecie. Pojawia się nawet na portalach modowych i kulinarnych. – Rasizm i antysemityzm to w Polsce zjawiska skrajnie marginalne – twierdzi jednak uparcie minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak.

W 2014 r. 46 proc. Polaków nie zaakceptowałoby Żyda jako członka rodziny. W 2016 r. już 56 proc.

25 stycznia na spotkaniu sejmowej komisji mniejszości narodowych i etnicznych eksperci z Centrum Badań nad Uprzedzeniami Uniwersytetu Warszawskiego przedstawili posłom raport dotyczący coraz częstszego występowania zachowań i postaw antysemickich na przestrzeni dwóch ostatnich lat. Przedstawiono przykłady (m.in. te, o których pisałam wyżej). Badacze zapytali respondentów, czy sformułowania jawnie antysemickie wydają się respondentom obraźliwe. Stwierdzenie, że Żydzi to kanalie – w 2014 r. za obraźliwe uznało 66 proc. młodych i 78 proc. starszych uczestników badania. W 2016 r. już wyraźnie mniej: odpowiednio 43 i 69 proc. 

W 2016 r. 56 proc. Polaków nie zaakceptowałoby Żyda jako członka rodziny (46 proc. w 2014 r.), jako sąsiada 32 proc. (26 proc. w 2014 r.), a jako współpracownika 15 proc. (10 proc. w 2014 r.).

Kierownik Centrum, dr hab. Michał Bilewicz, poinformował posłów, że rosnącej (zwłaszcza wśród młodych) niechęci do muzułmanów towarzyszy wzrost uprzedzeń wobec wszystkich obcych – w szczególności Żydów, lecz także Ukraińców. Po drugie zaś, że coraz powszechniejsza – płynąca z internetu, mediów i mównicy sejmowej – mowa nienawiści zabija wrażliwość, zobojętnia. I może stać się normą.

Posłowie zareagowali tak, jak można się było spodziewać: powiedzieli, że w Polsce nie jest tak źle, są też pozytywne zjawiska, na przykład we Wrocławiu na tym samym rynku można było posłuchać żydowskiej muzyki, a poza tym w Europie Murzynków biją bardziej.

W Polsce przecież mowa nienawiści to zjawisko marginalne. Odrzuciliśmy po prostu polityczną poprawność i wreszcie mówimy szczerze. I o pazernych Żydach, i o muzułmańskich pasożytach. Bronimy naszej prawdy i odwiecznej wielkości heroicznego Narodu. Budujemy sobie jedynie słuszne pomniki i muzea, powołujemy Reduty Obrony Dobrego Imienia. A na wszelkie zarzuty dotyczące czasów Zagłady znamy właściwą odpowiedź: przecież mamy Sprawiedliwych, którzy ratowali Żydów. Odmieniamy to słowo na wszystkie sposoby, wycieramy sobie nimi usta. W końcu sami uwierzymy w swoją bezgrzeszność.

W ciągu dwóch tylko lat nasza niechęć do „starszych braci w wierze” znacząco wzrosła. Czyżby antysemityzm w tym czasie stał się grzechem znacząco mniejszym?

27 stycznia, w 72. rocznicę wyzwolenia nazistowskiego niemieckiego obozu Auschwitz Birkenau, w Międzynarodowym Dniu Pamięci o Ofiarach Holokaustu, padną kolejne deklaracje. Z czystym sumieniem wskażemy sprawców, złożymy wieńce i wiązanki. Przypomnimy ogrom zbrodni i mechanizmy masowej Zagłady.

Ale przecież – jak napisały rok temu Sara Bloomfield i Irina Bokowa – „Holokaust zaczął się od słów”. Słów, które stygmatyzują, zakłamują rzeczywistość, które nic nie znaczą, wreszcie tych, które otwierają wrota fizycznej agresji.