To nie jest problem tylko Ełku. Tu chodzi o Polskę! A minister Błaszczak chełpi się, że nie mamy w Polsce imigrantów i opowiada o programie 500+.

Podczas nocy sylwestrowej doszło w Ełku do tragicznego zdarzenia, w wyniku którego zginął 21-letni Daniel. W sprawie jego śmierci zostali zatrzymani obywatele Algierii, Maroka i Tunezji. Mało istotne, że wcześniej Daniel sam dopuścił się kradzieży, a prawdopodobnie i innych przestępstw. Jego śmierć jest straszną tragedią, a sprawcy powinni być surowo ukarani.

Jedna tragedia nie może jednak pociągać za sobą następnej. A tymczasem w Ełku spirala przemocy się nakręca. Konsekwencje mogą być jeszcze straszniejsze. Atmosfera robi się gorąca, na pograniczu samosądu czy pogromu. Wybito szyby w barze z kebabem, słychać rasistowskie okrzyki. To nie kryształowa noc, lecz  początek 2017 roku w Polsce… W efekcie osoby obcych narodowości nie mogą wyjść na miasto, bo boją się linczu. Zapowiadane są w Ełku kolejne demonstracje, nadciąga ponoć wsparcie od narodowców i kibiców z innych miast…

Nie łudźmy się zresztą, że tylko o Ełk chodzi. W tym samym czasie do rasistowskich incydentów doszło także w innym końcu Polski. Dewastacja całej budki z kebabem, wypisywanie „Fuck islam/fuck isis” na jej murach (choć właścicielem jest Hindus)? Proszę bardzo – wystarczy spojrzeć tutaj. Wprost antysemickie popisy w „kabaretach” na antenie publicznej telewizji? Nie ma problemu. Prokuratura chce złagodzenia kary dla skazanego za wystąpienia rasistowskie i antysemickie? To też się dzieje naprawdę!

Być może nastroje antyimigranckie padają na podatniejszy grunt w peryferyjnie położonym mieście, którego mieszkańcy to potomkowie migrantów z 1945 roku. Ale to nie jest problem tylko Ełku. Tu chodzi o Polskę! Ze strachem przypominam sobie rozmowę z Bogdanem Białkiem z jesiennej „Więzi”, który na przykładzie Kielc z lipca 1946 r. pokazuje, jak działa mechanizm pogromowy. Jak niewiele trzeba, by w takiej sytuacji sumienia przestały działać.

I właśnie w tym czasie, już po wydarzeniach w Ełku, minister spraw wewnętrznych w rządzie Beaty Szydło (czyt. Jarosława Kaczyńskiego), szczyci się na antenie publicznego radia, że w Polsce jest bezpiecznie. Dlaczego? Ano dlatego, że „nie ma problemów społecznych, z jakimi mamy do czynienia na zachodzie Europy, gdzie mamy duże enklawy muzułmańskich emigrantów, którzy się nie integrują z pozostałą częścią społeczeństwa”.

Mariusz Błaszczak chełpi się, że nie mamy w Polsce imigrantów. Że na Zachodzie oni się nie asymilują. Że wszystko wina rządu PO-PSL, a zasługa rządu PiS… „Nie, w Polsce nie dzieje się nic złego”. Minister insynuuje: „być może po prostu komuś zależało na tym, żeby stworzyć takie wrażenie” i opowiada o programie 500+. Nawet w takiej sytuacji minister spraw wewnętrznych troszczy się nie o wspólne dobro, lecz o wysłanie w świat partyjnego „przekazu dnia”… Bawi się w czarusia, który pyta: „jest super, więc o co ci chodzi?”, jak śpiewał kiedyś T.Love. Odwraca głowę od palącego problemu. A w tle pożar…

Czy znajdzie się wreszcie w obozie rządzącym ktoś, kto zaryzykuje swoją dumę, sprzeciwi się ksenofobicznej narracji i spróbuje przerwać nakręcającą się spiralę przemocy? Na ministra Błaszczaka bym już nie liczył.

Sytuację w Ełku na bieżąco relacjonuje miejski radny Michał Tyszkiewicz (PiS):