„Niechaj ojciec twego dziecka / Wdrapie się, da wiśnie ci” odpowiada w tej kolędzie zazdrosny Józef swojej Małżonce, świadom, że to nie on jest ojcem życia, które Ona nosi.

Powstają w tym roku nowe, aktualne kolędy i pastorałki. „Ach, jak pięknie się rodzić – czy w Aleppo czy w Łodzi / Ach, jak trudno się rodzić w małej łodzi na wodzie…– śpiewają Grzegorz Turnau i Magda Umer w „Kolędzie dla tęczowego Boga” ze słowami Jarosława Mikołajewskiego.

Gdzieś na wschodzie wojna, ciemna to godzina / Nie ma domu, ni nadziei syryjska rodzina” – to z kolei słowa „Kolędy syryjskich i polskich rodzin”, śpiewanej przez Violettę Brzezińską, przygotowanej przez Caritas Polska w ramach programu „Rodzina Rodzinie”. A polskie rodziny uczestniczące w programie i wszystkie parafie zostały zachęcone przez Caritas, by przy wigilijnym stole symbolicznie wypełnić puste miejsce pamięcią o wspieranych syryjskich rodzinach. Zachęcano też wszystkie parafie, by ta współczesna wersja „Jezusa malusieńkiego” rozbrzmiała w polskich kościołach.

Uobecniać Narodzenie Pana to nie zatrzaskiwać przed Nim drzwi współczesności

Bliskie są mi oba te teksty, bo wiążą tajemnicę Wcielenia ze światem współczesnym. Pokazują, że Bóg chce być obecny w ludzkiej historii tak jak za czasów Cezara Augusta, gdy rodził się w Betlejem. Że uobecnienie Narodzenia Pana to nie tylko wspominanie wydarzenia sprzed dwóch tysięcy lat, lecz także (i przede wszystkim!) wpuszczanie Boga do naszych dzisiejszych problemów, niezatrzaskiwanie przed Nim drzwi historii współczesnej.

Takie wpuszczenie Boga do swoich problemów wcale nie jest decyzją łatwą i przyjemną. Wręcz przeciwnie szalenie wymagającą i często kosztowną. Bo to oznacza, że sprawy mają toczyć się nie po naszej myśli, lecz po Bożej.

Dlatego chciałbym tu przypomnieć inną kolędę, która w unikalny sposób opowiada o zmaganiu się św. Józefa z dziwnym losem, jaki przypadł ze decyzją Boga jemu samemu, jego małżeństwu i jego rodzinie. Rodzina z Nazaretu była przecież bardzo „dziwna”: małżeństwo bez seksu, bezgrzeszna matka, przedziwne poczęcie, ojciec niebędący ojcem, święte Dziecko mądrzejsze od rodziców i przez nich nierozumiane…

„Cherry Tree Carol” to stara angielska kolęda, sięgającą wstecz aż do XV wieku. Pisałem już tu o niej przed sześciu laty. W unikalny sposób jej tekst ukazuje bunt Józefa i jego spór z Maryją. „Niechaj ojciec twego dziecka / Wdrapie się, da wiśnie ci” odpowiada zazdrosny kolędowy Józef swojej Małżonce, świadom, że to nie on jest ojcem życia, które Ona nosi.

Był Józef już starcem,
Już starcem on był,
Gdy poślubił Pannę Marię,
Królową Galilei.

Raz Józef i Maria
Przez piękny sad szli.
A w nim wiśnie i maliny,
Gęste jak nie widział nikt.

Do męża mówi Maria,
Łagodnie prosząc go:
„Zerwij dla mnie trochę wiśni,
Ja już noszę Dzieciątko”.

A Józef rozgniewany
Tak rzecze Maryi:
„Niechaj ojciec twego dziecka
Wdrapie się, da wiśnie ci”.

I wtedy szepnął Jezus
Tam, z łona Maryi:
Ukłoń się, wiśniowe drzewo,
Dłoni matki mej dotknij.

Gałęzie się skłoniły
Najwyższe, tak jak chciał.
Maria wiśnie mogła zrywać,
Józef zadziwiony stał.

A potem na kolana
Wziął Józef Maryję.
Gorzko płakał, Boga prosił:
„Panie, litość dla mnie miej”.

Zapraszam do wspólnego śpiewania. Poniżej nagranie „Wiśniowej kolędy” co prawda, amatorskie, ale lepsze to niż nic. Śpiewają: Karolina Jędrzejowska, Agnieszka Nosowska i Aldona Piekarska.

 

Tutaj natomiast można posłuchać „Cherry Tree Carol” w zupełnie nieamatorskim wykonaniu Stinga. To na jego płycie „If On a Winter’s Night” odkryliśmy w rodzinie przed kilku laty ten utwór, zachwyciliśmy się nim – i zaczęliśmy śpiewać we własnym przekładzie.  Szkoda tylko, że w wersji śpiewanej przez Stinga nie ma zwrotki o Jezusie przemawiającym z łona Matki.