Niezależnie od politycznej oceny wydarzeń ostatniej doby, trzeba uznać proponowane zmiany w organizacji pracy mediów w parlamencie za ograniczenie dostępu dziennikarzy do informacji niezbędnych im i obywatelom.

Współpracuję z serwisem MamPrawoWiedziec.pl i należę do Stowarzyszenia 61, którego nazwa pochodzi od artykułu Konstytucji, gwarantującego Polakom dostęp do informacji o pracy polityków („Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne”). Proponowane obecnie zmiany w organizacji pracy mediów w Sejmie i Senacie ten dostęp ograniczają – to jest fakt, niezależnie od tego, jak oceniamy działania PiS czy opozycji od momentu wykluczenia z posiedzenia posła Michała Szczerby, blokady mównicy i przeniesienia obrad do Sali Kolumnowej.

Dlaczego to jest fakt? Przyjrzyjmy się praktyce. Od kilku miesięcy serwis MamPrawoWiedziec.pl przygotowuje materiały wideo, w których posłowie różnych partii tłumaczą sens nowych ustaw oraz to, jak nowe przepisy wpłyną na codzienne życie Polaków.

Do każdego z tych filmów szukamy kompetentnych posłów, którzy niekoniecznie są znani, ale mają coś do powiedzenia o zmieniającym się prawie, bo zajmują się konkretnymi ustawami. Aby odpowiednio dobrać, a potem znaleźć tych posłów, trzeba spędzić w Sejmie po kilka godzin – dzwonić, szukać, chodzić na sejmowe komisje w różnych budynkach. Niektóre partie nie udostępniają kontaktów, więc danego posła trzeba po prostu znaleźć. I – warto to sobie uświadomić – posłowie ci nie są znani z pierwszych stron gazet, więc często trzeba wcześniej nauczyć się, jak wyglądają, aby w ogóle ich rozpoznać.

Jeżeli zostaną wprowadzone proponowane zmiany regulujące pracę dziennikarzy w parlamencie, jeszcze trudniej będzie tworzyć aktualne i merytoryczne filmy, po prostu ważne. Dodatkowo proponowany zakaz filmowania, nagrywania dźwięku i robienia zdjęć z galerii sejmowej grozi tym, że nikt z nas – Polaków – nie będzie miał informacji o posiedzeniach z niezależnych i różnych mediów, zostaniemy skazani na obraz z oficjalnych kanałów Kancelarii Sejmu (które np. nie rejestrują nadużyć takich jak głosowanie za nieobecnych kolegów) oraz na relacje posłów – z natury rzeczy jednostronne i subiektywne.

Nieufność dziennikarzy, polityków i opinii publicznej wobec propozycji opublikowanej przez Biuro Prasowe Kancelarii Sejmu wynika nie tylko z treści zmian, lecz także ze sposobu ich wprowadzania. Regulowanie pracy dziennikarzy powinno być dobrze uargumentowane i powinny je poprzedzać dialog i porozumienie zainteresowanych stron – polityków, wydawców, dziennikarzy, organizacji pozarządowych. Narzucanie tego typu rozwiązań bez wyczerpujących konsultacji, musiało i musi wywołać ostre reakcje, bo dotyczy fundamentalnego prawa zapisanego w Konstytucji demokratycznej Polski. Dlaczego po raz kolejny PiS prowadzi politykę, która prowokuje konfrontacje i rodzi nowe problemy?