Ameryka sobie poradzi, to mocna demokracja. Ale Europa, która rozłazi się w szwach, sobie nie poradzi, zwłaszcza bez Ameryki. A gdzie w tym wszystkim Polska dobrej zmiany? Nie pytaj koteczku, jak pisał Kisiel.

1. Pewien amerykański multimiliarder przeprowadza się, zachowując wszystkie swoje dotychczasowe mieszkania i apartamenty, do mieszkania socjalnego, które musi opuścić pewna murzyńska rodzina.

2. I na tym polega antyestablishmentowy bunt, tak kochany przez lewicowych publicystów i polityków, szczególnie w Polsce.

3. A może nawet jest to bunt proletariatu prawicowego, kiedyś lewicowego – takie opinie słyszałem rano w polskich mediach.

4. A może po prostu Hillary Clinton była słaba i na dodatek te wpłaty z krajów arabskich na jej fundację poza wszelką kontrolą. Może Bernie Sanders był lepszy? A przecież Donald Trump to prosta konsekwencja prezydentury Baracka Obamy, szczególnie jego drugiej kadencji. Obama – kochany w naiwnej Europie, a w Ameryce już chyba nie, skoro wygrał po nim ktoś tak totalnie inny jak Trump.

5. Mało kto na to zwraca uwagę, ale oprócz zwycięstwa Trumpa ogromny sukces odnieśli republikanie w wyborach do Kongresu i Senatu. Zmasakrowali demokratów. Stacja CNN podawała co jakiś czas wyniki z poszczególnych Stanów, niemal wszędzie wygrywali republikanie. I to też jest ocena prezydentury Obamy. Po ośmiu latach zastępuje go kandydat znikąd (wydawałoby się), a jego partia została roztrzaskana.

Świat cenił Obamę za klasę, urok osobisty, inteligencję, profesjonalizm i przewidywalność w polityce międzynarodowej, choć pewnie fachowcy skrytykują wiele jego posunięć. W wymiarze wewnętrznym odejdzie z poczuciem rozczarowania; coś pękło w kraju; nawet jego „Obamacare” (przyznaję, wykazał się tu ogromną odwagą i konsekwencją) zapewne wkrótce przejdzie do historii. Zapowiadał to Trump, którego do władzy wyniosła „milcząca większość”, ale też – jak się dowiaduję – socjalni wyborcy dalecy do wtorku od Partii Republikańskiej; spora część Latynosów na Florydzie, (mieli masowo głosować na Clinton), a także lokalni, ciężko pracujący milionerzy, którzy głosowali na Trumpa z pozycji wolnorynkowych. Robotnicy z innych, ale też na niego. I w tym sensie uważam, że wybitny prezydent Obama zakończył prezydenturę spektakularną klęską. Jej przyczyn niech szukają fachowcy.

6. Ameryka sobie poradzi, to mocna demokracja. Europa sobie nie poradzi, szczególnie bez Ameryki.

7. Europa rozłazi się w szwach. Pesymizm. Pęknie, rozpadnie się? A gdzie w tym wszystkim Polska dobrej zmiany? Nie pytaj koteczku, jak pisał Kisiel.

8. Na Kremlu odkorkowują kolejne wina i szampany.

9. A moja styczność z Ameryką? Zaczęła się na początku szkoły podstawowej. W telewizji pokazywali „Bonanzę”.

10. Płonąca mapa.

11. Ponderosa i rodzina Cartwrightów (ojciec i trzech synów). Wszyscy widzowie zapierali dech, żeby zobaczyć Amerykę i kowbojów. Moja rodzina zapierała dech przed telewizorem Lazuryt, na 20-calowym ekranie zaczęła płonąć mapa; na ekranie Adam, Hoss, Joe i ojciec Ben.

12. A Lorne Greene, który grał ojca, śpiewał pięknie.

13. Wieczór wyborczy oglądałem w CNN. Profesjonalizm i obiektywizm absolutny, mimo że przecież wiadomo: CNN kibicowała Clintonowej, a Fox – Trumpowi. Obejrzałem i pomyślałem sobie, że polskie media dzieli od amerykańskich przepaść; od ponad roku wydaje się, że jest ona nie do zasypania.

14. Kolejna klapa pracowni sondażowych. W Wielkiej Brytanii przy wyborach do parlamentu i przy Brexicie. Teraz w USA. Jeszcze na kilka dni przed wyborami dawano pani Clinton ponad 80 proc. szans na zwycięstwo, a demokraci mieli bez problemu zdobyć większość w Kongresie i Senacie. Wszystko stało się na odwrót, i to dramatycznie mocno na odwrót. Kryzys sondażowy to światowa tendencja. Radziłbym, aby polscy politycy nie przywiązywali się za bardzo do tych słupków. Ludzie chyba postanowili mówić nieprawdę ankieterom. Ciekawe dlaczego? A może sondażownie nie potrafią ogarnąć współczesnego świata. Już nic nie da się przewidzieć?

Z panią Clinton wygrałby każdy republikanin, widać było, jak ten walec wyborczy miażdżył demokratów. Szkoda, że republikanie nie zdecydowali się na Rubio albo na Cruza.

15. Mimo wszystko: vivat Ameryka!