Papież Franciszek jedzie do Szwecji, by uczestniczyć w inauguracji Roku Reformacji. Częścią ekumenicznej liturgii w Lund będzie pokuta za zło, jakie grzesznicy wyrządzili innym grzesznikom – często w imię tego samego Chrystusa.

Wróciłem niedawno z koncertu reformacyjnego w warszawskim kościele ewangelicko-augsburskim Świętej Trójcy. Śpiewał chór „Musica Sacra” diecezji warszawsko-praskiej pod dyrekcją Pawła Łukaszewskiego, a pierwszym utworem w ekumenicznym programie była pieśń ewangelickiego biskupa, teologa i mistyka, założyciela pietystycznej wspólnoty w Herrnhut hr. Mikołaja v. Zinzendorfa. Pieśń „O Chryste, sprawiedliwość Twa” kończy się prośbą: „błogosław wyznających Cię, nad całym światem zmiłuj się!”, która przejmująco wyraża solidarność wierzących ponad wszystkimi podziałami, przebiegającymi nie tylko według linii wyznaniowych.

Próbą budowania mostów ponad podziałami jest zaplanowane na 31 października nabożeństwo ekumeniczne w katedrze w Lund. Luteranie spotkają się tam z Biskupem Rzymu. Wspólnie z Franciszkiem modlić się będą przedstawiciele Światowej Federacji Luterańskiej, w tym również zwierzchnik polskich luteran bp Jerzy Samiec, a także anglikanie, reformowani, mennonici, metodyści i prawosławni i inni. Będzie to nabożeństwo inaugurujące obchody 500-lecia Reformacji, a także dziękczynienie za 50 lat bilateralnego luterańsko-katolickiego dialogu teologicznego.

Rok Reformacji poprzedzony został przez tzw. Dekadę Lutra. Nie była ona wcale heroizacją reformatora, lecz twardym rachunkiem sumienia – z jednej strony dziękczynieniem za wszystko, co dobrego Reformacja przyniosła, a z drugiej wyznaniem winy za antyświadectwo. Jako ewangelicy dziękujemy Bogu, że przed 500 laty rozpoczęło się dzieło odnowy Kościoła Zachodniego; za duchowe skarby, które dziś są ekumeniczną „własnością” całego chrześcijaństwa; za piękno Ewangelii, która ponownie, choć przecież nie pierwszy raz, wybrzmiała przez Reformację; za zrozumienie odpowiedzialności wszystkich ochrzczonych za Kościół (powszechne kapłaństwo); za służbę kobiet i mężczyzn; za docenienie znaczenia Pisma Świętego w życiu, nauczaniu i duchowości Kościoła. Zwłaszcza ten ostatni aspekt – przy wszystkich różnicach dotyczących interpretacji Pisma, jego relacji do niespisanej Tradycji i autorytetu w Kościele – podkreślił również Franciszek w rozmowie z o. Ulfem Jonssonem SJ, redaktorem naczelnym szwedzkiego jezuickiego magazynu „Signum” (opublikował ją też liberalny dziennik „Dagens Nyheter”).

Dekada Lutra poprzedzająca Rok Reformacji była i dziękczynieniem, i wyznaniem winy za antyświadectwo

Ale nie tylko o rozgrzaniu serc, reformacyjnych legendach i konfesyjnych subtelnościach debatuje się podczas rocznicowo-reformacyjnych wydarzeń. Także o trudnych momentach, które były skutkami Reformacji. Rozłam doprowadził do konfliktów zbrojnych – jedni chcieli, aby drudzy wierzyli tak jak oni, bez względu na konsekwencje. Prześladowani stawali się prześladowcami: katolicy prześladowali ewangelików i na odwrót; ewangelicy zadawali cierpienie anabaptystom i Żydom, wpisując się w niechlubną tradycję chrześcijańskiego antyjudaizmu. To wszystko, i wiele więcej, jest i pozostanie częścią dziedzictwa Reformacji. Trzeba w nim dostrzec nie tylko powód do „wdzięczności za świadectwo matek i ojców w wierze”, ale też do odbrązowienia pomników cementujących uprzedzenia i sankcjonujących ignorancję; do wyznania winy za nadużycia, składanie fałszywego świadectwa bądź szukanie jedynie własnego, a nie wspólnego dobra. Dlatego też częścią ekumenicznej liturgii w Lund będzie również pokuta za zło, jakie grzesznicy wyrządzili innym grzesznikom, często w imię tego samego Chrystusa.

Podobnie będzie podczas nabożeństwa rzymskokatolickich i ewangelickich biskupów z Niemiec. W Czasie Pasyjnym 2017 roku odbędzie się tam nabożeństwo upamiętniające 500 lat Reformacji. We wspólnym dokumencie niemieckiego episkopatu rzymskokatolickiego oraz Kościoła ewangelickiego „Uzdrowić pamięć – świadczyć o Jezusie Chrystusie” stwierdzono: „Nie trzeba dziś już uzasadniać, dlaczego poszukujemy z innymi chrześcijanami siostrzano-braterskich relacji. O wiele bardziej trzeba uzasadniać odmowę ekumenicznych kontaktów”.

Czy tak też jest w Polsce, która kiedyś była jednym z najważniejszych krajów na mapie europejskiej Reformacji, a dziś ewangelicy różnych wyznań stanowią zaledwie 0,3 proc. społeczeństwa? W nabożeństwie reformacyjnym w Kościele Jezusowym w Cieszynie, inaugurującym centralne obchody w Polsce, uczestniczyć będzie prymas Polski, abp Wojciech Polak. Wraz z prawosławnym arcybiskupem Jeremiaszem zasiada on w Komitecie Honorowym, za co mu się mocno oberwało od wielu zelotów. Przyjedzie specjalnie z Gniezna do Cieszyna, aby pomodlić się z ewangelikami i przekazać trzyminutowe słowa pozdrowienia. Już sam ten fakt to ogromny gest, ale też świadectwo tego, co udało się osiągnąć.

Reformacja to zobowiązanie, by nie przywiązywać się do utartych struktur, lecz mieć odwagę stawiania krytycznych pytań

Mało? Być może. Głód i pragnienie są wskazane, jednak nie wolno zapominać o rzeczywistości, o realnych spotkaniach, które powinny uświadamiać nie tyle fakultatywność, ile konieczność ekumenicznego zbliżenia, jeśli chcemy być przydatni Chrystusowi. Możemy się różnić i będziemy się różnić, ale możemy być razem w chwilach dla nas ważnych, nawet jeśli je inaczej oceniamy. Ważne jest, aby pozostać w dialogu. Ważne jest uznanie, że jesteśmy inni. Nie chodzi o to, żeby katolicy stali się ewangelikami, by uznali to, co sprzeczne z ich wrażliwością i tradycją, ani też o to, żeby ewangelicy przepraszali za to, kim są. Ekumenizm nie jest wyścigiem korporacji, lecz poznawaniem się. Potrzebne jest zbliżenie, a ono możliwe jest poprzez wymianę duchowych darów, o czym przypominał i Benedykt XVI, i Franciszek, a także wspólny dokument jubileuszowy „Od konfliktu do komunii”.

Reformacja jest dla Kościołów z niej wyniosłych wciąż niezakończonym procesem, zadaniem rozpisanym na niezliczone etapy. Wiąże się z chrztem, do którego powracamy podczas spowiedzi przed Bogiem. Reformacja jest zobowiązaniem, aby nie przywiązywać się do utartych struktur, lecz mieć odwagę stawiania krytycznych pytań. To także otwartość na możliwe odpowiedzi poprzez negację przekonania o własnej nieomylności, uczenie się innych.

Reformacja nie jest projektem z określoną datą ważności, lecz powołaniem zaadresowanym do wszystkich – w wymiarze tak indywidualnym, jak i wspólnotowym. Jubileusz jest dla ewangelików różnych tradycji nie tyle pretekstem, ile wezwaniem do odpowiedzi na kluczowe pytania wiary. Nie chodzi o celebrowanie hermetycznej tożsamości (choć nie brakuje zwolenników zorganizowania jubileuszu jako hucznej imprezy urodzinowej „ku czci” i wzniesienia warownego grodu zapewniającego wyznaniowe ciepełko i nudną wygodę).

Upamiętnienie Reformacji nie jest dla ewangelików ani świętowaniem rozłamu, ani porozwodowym rautem, ani tym bardziej świetlistym marszem z pochodniami celem złożenia wyrazów uznania Lutrowi. Jest pytaniem o aktualność Ewangelii o usprawiedliwieniu grzesznika z łaski przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Włączenie się katolików w to wydarzenie – przyjazd papieża do Szwecji, niezliczone wydarzenia o charakterze ekumenicznym, także w Polsce – to wielka szansa, by nie tylko pięknie się różnić, lecz i współpracować. Nie można tego uczynić bez zrozumienia i rozmowy. Dla nas, chrześcijan, dochodzi do tego jeszcze modlitwa.